BMC Racing Team

Amerykanin przygotowuje się do swojego debiutu we włoskim wyścigu. Pomimo braku doświadczenia w Giro, Van Garderen będzie liderem grupy BMC Racing Team na klasyfikację generalną.

Ostatnie tygodnie przygotowań przebiegały bardzo spokojnie dla Amerykanina. 28-latek solidnie spisał się w Tour de Romandie – zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej, a przy okazji stanął na podium kończącej wyścig jazdy indywidualnej na czas. Po szwajcarskiej imprezie Van Garderen postanowił stuprocentowo skupić się na treningu.

Amerykanin stara się znaleźć odpowiedni balans pomiędzy życiem zawodowym i osobistym. Ograniczył obecność w mediach społecznościowych i zmienił swój tok przygotowań do najważniejszych wyścigów w sezonie. Mniejsza aktywność medialna i większe skupienie na treningu mają na celu poprawić jego wyniki i pozwolić na zajęcie czołowego miejsca w Giro d’Italia. W ostatnim wywiadzie przed Corsa Rosa, Van Garderen opowiada portalowi Cyclingnews.com o zmianach w treningach i o ostatnich dniach przed startem na Sardynii.

Czułem, że muszę coś zmienić w swoich zwyczajach i przyzwyczajeniach. Ostatnio spędziłem wspaniały miesiąc w Nicei wraz ze swoją rodziną. Nie robiłem żadnych rekonesansów ani treningów wysokościowych – po prostu zabrałem żonę i dwie córki do Nicei i zwiedziliśmy przepiękne tereny południowej Francji. Trenowałem jedynie za wynajętym motorowerem. Pogoda była wspaniała, a ja byłem otoczony wielką ilością miłości! Byłem bardzo zrelaksowany i mogłem stuprocentowo skupić się na treningu. Powiedziałem sobie – “zapominam o mediach i koncentruję się na tym co się tak naprawdę liczy”. Najważniejsza dla mnie jest moja rodzina i moja kondycja – dzięki skupieniu uwagi na tych dwóch rzeczach mam szansę na dobry start w Giro.

Van Garderen zmienił swoje nastawienie w grudniu ubiegłego roku. Podczas obozu szkoleniowego grupy BMC, Amerykanin zweryfikował swoje priorytety. Przestały się liczyć waty, moce i ułamki sekund – 28-latek skoncentrował się na najprostszych rzeczach w swoim zawodzie, czyli czerpaniu przyjemności z jazdy na rowerze. Van Garderen potrzebował odświeżenia, gdyż w kilku poprzednich lat nie odnosił sukcesów na miarę swojego talentu.

Po spokojnym początku sezonu, forma Amerykanina stale idzie w górę. Jego menedżerowie twierdzą, iż parametry wydolnościowe rosną w zadowalającym tempie, a najwyższe wartości mają być osiągnięte podczas Giro. Dobrą formę potwierdzają wyniki. W marcu Van Garderen zajął piąte miejsce na Volta a Catalunya, a w Romandii był głównym pomocnikiem Richie’go Porta w zwycięskiej bitwie o główne trofeum. Jedynym zgrzytem był upadek podczas mokrego prologu w Aigle – Amerykanin na szczęście wyszedł z niego bez szwanku.

Szkoda mi tej kraksy, gdyż mogłem osiągnąć dobry wynik na krótkiej “czasówce”. Wypełniłem jednak swoje zadania na szwajcarskim wyścigu i mogliśmy się w drużynie cieszyć ze zwycięstwa Richie’go. W Romandii pokazałem, że osiągnąłem wysoką formę i liczę na utrzymanie jej aż do końca Giro.

We wcześniejszych latach Van Garderen nie spełniał pokładanych w nim nadziei. W 2015 roku ukończył na drugim miejscu Criterium du Dauphine (tuż za Christopher’em Froom’em) i na Tour de France jechał jako jeden z faworytów. Podczas etapu do Pra-Loup przeżył jednak poważny kryzys i musiał wycofać się z wyścigu. Ubiegłoroczny Tour również nie może zaliczyć do udanych (29. miejsce w klasyfikacji generalnej) i w zimie postanowił zmienić swoje priorytety. Głównym celem sezonu stało się Giro. Van Garderen twierdzi, że zainteresowanie mediów włoskim wyścigiem jest o wiele mniejsze niż na Wielkiej Pętli. Stawka zawodników i prestiż wyścigu powodują jednak, że wygrana w setnej edycji Giro będzie bardzo cenną zdobyczą.

Będę się starał dobrze zaprezentować podczas Corsa Rosa. Moim celem jest walka o klasyfikację generalną. Nie nastawiam się na wygrywanie poszczególnych etapów i na podziwianie pięknych widoków we Włoszech. Wiem, że głównym faworytem jest Nairo Quintana – myślę jednak, że oprócz niego nie muszę obawiać się żadnego z rywali. Czas pokaże, jakie miejsce uda mi się zająć w “generalce”. Jeśli narzucę na siebie dodatkową presję, to może to skończyć się porażką. Nie wolno zakładać konkretnej pozycji – jeśli będę myślał cały czas np. o lokacie na podium to takie ciśnienie spowoduje psychiczną blokadę. W głowie mam konkretny cel, lecz nie chcę go ujawniać – lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż doznać spektakularnej porażki.

Giro d’Italia startuje już jutro na Sardynii. Van Garderen będzie miał do pomocy bardzo silny skład – w barwach amerykańskiej drużyny zaprezentują się m.in. coraz lepiej radzący sobie w górach Rohan Dennis, a także świetni pomocnicy w osobach Manuela Quinziato, Bena Hermansa, Silvana Dilliera i Frana Ventoso. Czy Amerykaninowi uda się obudzić drzemiący w nim ogromny potencjał? Okaże się to pod koniec maja w Mediolanie.