Dziś prezentujemy Państwu drugą część cyklu „Osobistości przed Giro”. Naszych rozmówców zapytaliśmy także o ich ulubioną edycję La Corsa Rosa z przeszłości. Kilka odpowiedzi nas zaskoczyło.
Stefano Garzelli (zwycięzca Giro d’Italia 2000):
Zdecydowanie najlepiej wspominam wyścig z 2000 roku, który udało mi się wygrać. Emocje jakie mi wówczas towarzyszyły są nie do opisania. Proszę mi uwierzyć, to była zdecydowanie najpiękniejsza chwila w moim życiu. Według mnie żaden inny zwycięzca Giro nie wybierze inaczej.
Gianni Savio (menadżer Androni – Sidermec):
Trochę czasu już minęło od wyścigu, w którym mój zespół nazywał się Colombia – Selle Italia. Wówczas pojechaliśmy niesamowite Giro. Jeśli dobrze pamiętam, był to rok 2005. Wygraliśmy wtedy 3 etapy, a Jose Rujano skończył cały wyścig na 3 miejscu. W obecnych czasach nie mamy szans zrobić takiego wyniku jako zespół Pro-Conti. Tęsknię za tymi czasami, ale robię co w mojej mocy, by choć zbliżyć się do takich rezultatów.
Stefano Bertolotti (spiker Giro d’Italia):
Nigdy nie będę w stanie wybrać jednej ulubionej edycji. Giro jest dla mnie na tyle istotne, że każda edycja ma w sobie coś wyjątkowego. Spójrzmy chociaż na ubiegły rok i końcówkę w wykonaniu Nibalego. To coś więcej niż wyścig, dlatego zawsze przyznaję, że najlepsza edycja La Corsa Rosa to ta, która odbędzie się w najbliższym czasie. W tym sezonie z pewnością ponownie będziemy zachwycali się pięknem włoskiego kolarstwa.
Paolo Savoldelli (zwycięzca Giro d’Italia 2002 i 2005):
Zdecydowanie wybieram wyścig z 2005 roku. To co wówczas się działo było niesamowite. Z mojej perspektywy wyścig był piękny, a przecież nie o wszystkim wiedziałem i nie wszystko widziałem. Nie wiem co musieli czuć wówczas kibice. To był z pewnością jeden z najbardziej emocjonujących wyścigów jakie pamiętam.
David Evangelista (dyrektor medialny Tour of the Alps):
Nie jest łatwo wybrać jedną edycję. Kolarstwo bardzo się zmienia i ciężko jest je w jakikolwiek sposób porównywać. Osobiście najlepiej wspominam pierwsze wygrane Giro Vincenzo Nibalego z 2013 roku. Jednocześnie jednak nigdy nie zapomnę wyścigu sprzed 2 lat, kiedy to Contador w niesamowity sposób rozprawił się z rywalami. To także był niesamowity wyścig.
Maurizio Evangelista (dyrektor Tour of the Alps):
Bardzo ciężko wybrać jeden wyścig. Przeżyłem kilka generacji kolarzy, co nie ułatwia mi wyboru. Jestem jednak ogromnym zwolennikiem nowoczesnego kolarstwa, dlatego też wybieram ubiegłoroczny wyścig. To co zrobił Vincenzo Nibali było czymś więcej niż znakomitym wyczynem. Nie sądzę, aby ktokolwiek inny był w stanie to powtórzyć.
Peter Cossins (cyclingweekly.com, autor książek – „Ultimate Étapes”, „Everybody’s Friend”, „Alpe d’Huez: Cycling’s Greatest Climb” oraz „The Monuments”. Współautor biografii Stephena Roche’a):
Zdecydowanie Giro 1987 jest moim faworytem. Wygrał je Stephen Roche, który jechał nie tylko przeciwko swoim rywalom, ale także przeciwko swojej ekipie. Bez wątpienia było to jedno z najpiękniejszych zwycięstw w wielkim tourze, a mnie dotknęło tym bardziej, że dobrze znam się ze Stephenem. Jego triumf w pewnym sensie dotyczył więc także i mnie.
Stephen Farrand (cyclingnews.com):
Każde Giro jest wyjątkowe na swój sposób. Jeśli jednak miałbym wybierać, skłoniłbym się ku wyścigowi z 1998 roku, kiedy najlepszy okazał się Marco Pantani. Nie chciałbym jednak pomijać innych znakomitych wyścigów, gdyż każda edycja La Corsa Rosa jest naprawdę niesamowita. Kto wie, może w tym roku zobaczymy najcudowniejszy wyścig w historii?









