Do 30 kwietnia musieli czekać miłośnicy rowerów szosowych na Pomorzu na pierwszą okazję do sprawdzenia swojej formy. Apetyty musiały być spore, o czym świadczy przede wszystkim rekordowa frekwencja.

W ramach reorganizacji kalendarza Cyklo i rozwinięcia oferty do 4 imprez na szosie (czeka nas jeszcze Gdynia, Strzepcz i Kartuzy), dla Cyklo Gniewino przypadł termin kwietniowy i zadanie otwarcia rywalizacji w roku 2017. Lubiane i cenione Cyklo Gniewino wywiązało się z tego w sposób wzorowy, poza znanymi z poprzednich lat walorami, oferując tym razem także wyjątkowo słoneczną i przyjemną jak na ostatnie tygodnie pogodę.

Trasa względem zeszłorocznej zmieniła się minimalnie, a różnicę stanowiło kilkaset dodatkowych metrów asfaltu już w samym Gniewinie. Reszta bez zmian – po starcie z Czymanowa ponownie na „dzień dobry” wyrastała ściana podjazdu „pod zbiornik”, w tym roku bogato ozdobiona napisami i obsadzona bardzo dużą liczbą osób wspierających kolarzy. Doping był wyjątkowy, a część osób nie zapomniała zabrać ze sobą tak pomocnego w budowaniu atmosfery sprzętu jak grill. Sam podjazd staje się symbolem naszego wyścigu pod każdym względem, nie tylko jako kluczowa trudność na trasie dla uczestników.

Poziom trudności zawodów był zatem identyczny jak wcześniej, dystans MINI pokonywał 23 km pętlę dwukrotnie, MEGA musiało dokonać tego 4 razy, rozpoczynając każde okrążenie od wspinaczki z Czymanowa w stronę Gniewina, by później przez Bychowo i Brzyno wrócić nad Jezioro Żarnowieckie. Jak zwykle można było liczyć na fantastyczne widoki i świetne zabezpieczenie trasy.

Na wszystkie te atrakcje zdecydowało się blisko 550 uczestników. To rekordowa frekwencja i wygląda na to, że taka forma otwarcia rywalizacji szosowej w sezonie przypadła wszystkim do gustu.

Otwarcie serii Cyklo SZOSA

Same zawody – które były pierwszą odsłoną z czterech imprez Cyklo SZOSA połączonych wspólną klasyfikacją – miały bardzo odmienny charakter w zależności od dystansu.

Na dystansie MEGA wśród Panów szybko bardzo twarde warunki postawiła czwórka w składzie Jarosław Kowalczyk, Tomasz Repiński, Tomasz Olejnik i Arkadiusz Petka. Mimo wysiłków rywali i kilku prób przeskoczenia do tej grupki, taka właśnie była ostateczna kolejność na mecie. Na największe wyróżnienie zasługuje chyba jednak ten, który nie zmieścił się na podium, czyli Arkadiusz Petka, bo jest jedynym spośród całej czwórki, który nie ma przeszłości zawodniczej.

Wśród Pań wygrała Marta Jaskulska, przyjeżdżając na metę jako dwudziesta ogółem, ledwie 5 minut za wspomnianymi zwycięzcami w klasyfikacji Panów.

Na o połowę krótszym dystansie MINI sprawy potoczyły się inaczej. Boczny wiatr najpierw rozbił peleton na kilka mniejszych grup, które zawzięcie ścigały się nawzajem, zjeżdżając się ponownie w większy peleton dopiero na kilka kilometrów przed metą.

W tym zamieszaniu najlepiej – w gronie Panów – odnalazł się Artur Szarycz, który wygrał sprint z liczącego prawie 40 osób peletoniku.

Rywalizację kobiet zdominowała Monika Szotowicz z licznie reprezentowanego klubu STC Stargard Szczeciński, która drugą na mecie Weronikę Lorkowską z Team Verge Polska wyprzedziła o prawie 2 minuty.

Co czeka nas w tym sezonie?

Okazja do ponownego spotkania z serią Cyklo SZOSA już niedługo. Słynne Cyklo Gdynia w tym roku odbędzie się w czerwcu, wraz z Mistrzostwami Polski w Kolarstwie Szosowym. Będzie to wyjątkowa okazja by „otrzeć się” o najlepszych polskich kolarzy zawodowych, którzy rywalizować będą tego samego dnia i na tej samej trasie co amatorzy (start dzieli zaledwie 20 minut). To wszytko już 25 czerwca. Kolejny termin to 9 lipca i Cyklo Strzepcz, a serię zamknie Cyklo Kartuzy, na które zapraszamy 2 września.

Wyniki DUŻA Pętla > tutaj

Wyniki MAŁA pętla > tutaj

Wszystkie informacje znajdziesz na stronie cyklo.info.pl

Informacja prasowa