Fot. Dimension Data

Szef Team Dimension Data, Doug Ryder, przyznał, że czas nie gra na korzyść ekipy, ale wszyscy mają nadzieję na powrót “Manxmana” do formy przed lipcem.

Mark Cavendish nie pojawił się na starcie żadnego wyścigu od Mediolan-San Remo, które odbyło się 18 marca. Najpierw do 30-krotnego zwycięzcy etapowego Tour de France przyplątała się kontuzja kostki, która wykluczyła rywalizację w Paryż-Roubaix. 31-latek odczuwał też jednak duże zmęczenie, które lekarze zdiagnozowali jako wirusa Epsteina-Barra – mononukleozę. Niestety jedynym lekiem jest przerwa od dużego wysiłku.

Głównym celem tego sezonu dla Cavendisha jest Tour de France, w którym zmierzy się z rekordem Eddy’ego Merckxa w liczbie zwycięstw etapowych. Na razie Cav traci do Kanibala cztery odcinki. Jeśli choroba nie pozwoli na starty jeszcze przed Wielką Pętlą, to nie wiadomo czy podjęcie zadania w tym roku będzie możliwe.

Rozmawiałem wczoraj z Markiem i miał dużo więcej energii w głosie, brzmiał na mniej zmęczonego, a to dobrze. Robił badania i mamy nadzieję, że wyniki pokażą powrót do zdrowia i na jakim Cav jest poziomie. Ważne jest jednak, że poprawiło się jego morale. Dobrze by było mieć go z powrotem na Criterium du Dauphine i Tour de France, ale będziemy coś wiedzieć po otrzymaniu wyników. Na razie nic nie potwierdzimy

– powiedział Ryder w rozmowie z Cycling Weekly.