Fot. Team Sky

Zwycięzca Strade Bianche i Mediolan-San Remo otrzymał 65% głosów kibiców.

Team Sky w marcu odniosło ogrom sukcesów. Michał Kwiatkowski wygrał Strade Bianche i Mediolan-San Remo, Sergio Henao pokonał Alberto Contadora w Paryż-Nicea, a Geraint Thomas zdobył etap Tirreno-Adriatico. Ta trójka oraz Elia Viviani (wysoko na etapach Tirreno-Adriatico i Settimana Coppi e Bartali, dziewiąty w La Primavera) walczyli o tytuł najlepszego kolarza brytyjskiej drużyny. Z ogromną przewagą zwyciężył Michał Kwiatkowski – uzyskał 65% głosów. Drugi był Thomas (20%), a trzeci Henao (13%).

Kwiato opisał swoje emocje po wygranym monumencie i cieszył się z rosnącej formy w krótkiej wypowiedzi dla Team Sky:

Marzec może nie był najlepszym miesiącem w mojej karierze, ale na pewno najlepszym wyjazdem do Włoch. Spędziłem dwa tygodnie na włoskich trasach – zacząłem na Strade Bianche, potem Tirreno i na koniec San Remo. To były niesamowite dwa tygodnie dla mnie, dla kolegów i, jak sądzę, dla Team Sky oraz, oczywiście, dla kibiców.

[La Primavera] jest wyścigiem o długości 300km, a w końcówce napięcie jest ogromne. Jak się ogląda w telewizji, to wrażenie jest to samo – niewiele się dzieje przez pierwszych kilka godzin, a kiedy zaczynamy pagórki, potem Cipressa i Poggio, to każdy robi się nerwowy. Bycie w grze po Poggio, atakowanie na szczycie podjazdu, to coś specjalnego, nie potrafię tego opisać, bo tak wiele myśli przechodziło mi przez głowę. Zwycięstwo… nie byłem pewien, czy miałem to w kieszeni czy nie. Pokonanie Petera Sagana w sprincie było niesamowite. Na pewno nie zapomnę tego wyścigu.

Dobrze zacząłem ten rok i wygląda na to, że problemy mam już za sobą i wszystko zmierza we właściwym kierunku. Jestem gotowy do walki, zdobyłem monument – Mediolan-San Remo, który jest jednym z najtrudniejszych do wygrania. To wspaniałe, ale trzeba kontynuować pracę.

W zeszłym roku przekonałem się jak ważne jest wsparcie od kibiców, rodziny, fanów. W poprzednim sezonie miałem trochę problemów i chorób, które się przy mnie kręciły. Bardzo ważne było dla mnie, by mieć ciągłe wsparcie. Jak wygrałem San Remo, to wszyscy szaleli z radości. Oni [kibice, rodzina, przyjaciele] są zawsze z tobą, nawet jeśli bywało źle, a przy zwycięstwach cieszą się tak bardzo, że to zdumiewające.