Team Sky / teamsky.com

Swoją nazwą składa hołd nieistniejącej od półwiecza autostradzie, kampaniami marketingowymi wzbudza nieustające kontrowersje i konsekwentnie odmawia wejścia pod parasol rozpostarty przez organizację Flanders Classics nad większością organizowanych w tym regionie imprez jednodniowych. Zna swoją wartość i nie boi się rosnącej w siłę konkurencji w postaci Dwars door Vlaanderen. To E3 Harelbeke dumnie dzierży tytuł próby generalnej przed najpiękniejszym z monumentów i mimo licznych zakulisowych manewrów, nigdzie się nie wybiera.

W najgorętszej fazie kampanii wiosennych wyścigów klasycznych napięcie i stawki rosną w postępie geometrycznym, dlatego zaledwie dwa dni po ponownym zaznajomieniu się z najeżonymi kocimi łbami hellingen w Dwars door Vlaanderen następuje próba generalna przed De Ronde. O ile jednak, nawet pomimo awansu w szeregi WorldTouru i ujawnienia swojego nieprzewidywalnego oblicza, środowa rywalizacja zakończyła się sukcesem pełniącego zazwyczaj rolę pomocnika Yves’a Lampaerta, w E3 Harelbeke liderzy najsilniejszych ekip będą się ścigać, jakby nie było jutra.

Dlaczego? Rzecz nie sprowadza się wyłącznie do wprowadzenia do krwiobiegu dodatkowej dawki adrenaliny i pewności siebie. Realistycznie oceniając sytuację muszą oni zdawać sobie sprawę, że rozgrywane dziewięć dni później Ronde van Vlaanderen wygra tylko jeden z nich, a wówczas nieco łatwiejszy do wywalczenia, ale ciągle znajdujący się wysoko w hierarchii skalp w postaci E3 Harelbeke pozwoli im zakończyć belgijską część kampanii jeśli nie z tarczą, to chociaż z twarzą.

Imprezy jednodniowe tej części sezonu nie sprowadzają się bowiem wyłącznie do prezentowanego już podziału na będące najbardziej realistycznymi celami dla sprinterów Kuurne-Bruxelles-Kuurne, Gent-Wevelgem i Scheldeprijs, charakteryzujące się znacznie trudniejszą trasą i dedykowane najtwardszym specjalistom od tego typu rywalizacji Omloop Het Nieuwsblad, E3 Harelbeke i Ronde van Vlaanderen oraz kpiące sobie z wszelkich klasyfikacji Dwars door Vlaanderen. To również jasno ustalona hierarchia, nawet, jeśli UCI usilnie próbuje ją zatrzeć włączając większość z nich w szeregi WorldTouru.

O miejscu w niej decydują przede wszystkim uwarunkowania historyczne, tradycja, atrakcyjność trasy i odpowiednio ukwiecona nazwiskami największych belgijskich mistrzów lista zwycięzców, a po dokonaniu koniecznych kalkulacji okazuje się, że E3 Harelbeke w kolejce do żłobu zajmuje pozycję tuż za Flandryjską Pięknością i Gent-Wevelgem.

Organizowany od 1958 roku piątkowy wyścig do najstarszych nie należy, a jego końcówka w kategorii potencjału do generowania spektakularnych batalii zdecydowanie przegrywa z wybuchowymi finałami Dwars door Vlaanderen i De Ronde. No i jest jeszcze ta historia związana z wiodącą niegdyś z Portugalii, przez Sztokholm aż do Helsinek autostradą, która po dokonaniu drastycznej reformy sieci drogowej ma obecnie zgoła mniej romantyczny przebieg. Pewne niedociągnięcia w zakresie (tak czy inaczej wystarczająco wymagającej) trasy i nazewnictwa E3 nadrabia jednak imponującą listą zwycięzców, na której znajdują się nazwiska wszystkich zasłużonych dla dyscypliny Belgów, od Rika Van Looya przez Rogera de Vlaemincka, Eddy’ego Planckaerta, Johana Museeuwa i Petera Van Petegema aż po dzierżącego rekordową liczbę pięciu zwycięstw Toma Boonena.

Jest również optymalne miejsce w kalendarzu, które sprawia, że zwycięzcy E3 Harelbeke częściej odnosili sukces w Ronde van Vlaanderen niż triumfatorzy któregokolwiek innego rozgrywanego w ramach wiosennej kampanii klasyku. Lepsze okupuje wyłącznie Gent-Wevelgem, ale on z uwagi na odmienną charakterystykę był równie pozytywnym omenem tylko dla Toma Boonena (który w 2012 roku wygrał w kolarstwie wszystko, co było do wygrania, jak również otarł się o Złoty Glob, Oscara i Pokojową Nagrodę Nobla) i Petera Sagana (który nigdy nie jest właściwym wykładnikiem).

Wszystko to sprowadza się do konkluzji, że czeka nas w piątek znakomity wyścig, a jego triumfatora z dużym prawdopodobieństwem upatrywać można w grupie zawodników wymienianych jako potencjalni zwycięzcy De Ronde.

Okrągła 60. edycja E3 Harelbeke rozegrana zostanie na identycznej trasie, jak przed rokiem.

Pierwsze przeszkody na trasie o łącznej długości 206 kilometrów pojawią się już na 30. kilometrze. Zawodnicy pokonają wówczas Katteberg (600 m, 6,7%, max. 8%) i dwa brukowane sektory: Holleweg i Paddestraat, po których nastąpi relatywnie długi odcinek pozbawiony większych trudności, ciągnący się aż do strefy bufetu w Zarlardinge.

Po przejechaniu przez feed zone worek z pokrytymi brukiem podjazdami rozwiąże się już na dobre, a peleton pokona kolejno La Houppe (3440 m, 3,32%, max. 10%), Kruisberg (800 m, 4,8%, max. 9%), Knokteberg (1530 m, 5,3%, max. 13,3%), Hotondberg (1200 m, 4%, max. 8%), Kortekeer (1000 m, 6,4%, max. 17%), Taaienberg (650 m, 9,5%, max. 18%), Boigneberg (2180 m, 5,8%, max. 15%), Eikenberg (1200 m, 5,5%, max. 11%), Stationberg (460 m, 3,2%, max. 5,7%) i Kapelberg (900 m, 4%, max. 7%).

Decydujące akcje najprawdopodobniej zostaną przeprowadzone na pokonywanych w odwrotnej niż do tego przywykliśmy kolejności Paterbergu (700 m, 12%, max. 20%) i Oude Kwaremoncie (2200 m, 4,2%, max. 11%). Po przejechaniu dwóch słynnych podjazdów, potencjalnego zwycięzcę od linii mety w Harelbeke dzielić będzie jedynie 37 kilometrów z brukowanymi sektorami na Karnemelkbeekstraat (1530, 4,9%, max. 7,3%) i Kerkhove oraz Tiegembergiem (1000 m, 6,5%, max 9%).

Finałowe 18 kilometrów trasy wiedzie relatywnie płaskimi i szerokimi drogami aż do mety, której lokalizacja nie ulega zmianie w stosunku do ostatnich dwóch lat.

Pogoda ponownie ma dopisać, a na starcie w Harelbeke staną wszyscy, którzy marzą o sukcesie w drugim monumencie sezonu. Po krótkich wakacjach do rywalizacji powróci Peter Sagan (bora-Hansgrohe), co automatycznie czyni go faworytem do odniesienia zwycięstwa w wyścigu. Ciężar ciążącej na nim presji nie będzie jednak przytłaczający, ponieważ dzięki swojej imponującej wszechstronności Mistrz Świata jako jeden z nielicznych otrzyma dodatkową szansę na podbudowanie morale w niedzielę, w ukochanym przez siebie Gent-Wevelgem.

Jego największym rywalem powinien ponownie być Greg Van Avermaet (BMC Racing), ale przy jego formie należy postawić duży znak zapytania. Jak na Mistrza Olimpijskiego przystało, 31-latek błyszczał w weekend otwierający wiosenną kampanię, jednak jego kondycja podczas rozgrywanych ostatnio włoskich wyścigów nie wydawała się równie imponująca. Van Avermaet od początku podkreślał, że Ronde van Vlaanderen jest jego głównym celem na ten sezon, może się jednak okazać, że kolejny raz szczyt formy przyszedł zbyt szybko.

Tom Boonen (Quick-Step Floors) jest rekordzistą pod względem ilości zwycięstw w E3 Harelbeke i wydaje się, że nawet bez dalszego śrubowania tego wyniku jego pozycja przez wiele lat pozostanie niezagrożona. Z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie, aby skutecznie powalczyć o szósty sukces w imprezie, a dodatkowa dawka pewności siebie przed dwoma monumentami mającymi wieńczyć jego wspaniałą karierę z pewnością byłaby mile widziana. Jeśli natomiast coś znowu pójdzie nie tak, jego obowiązki chętnie przejmą Philippe Gilbert, Zdenek Stybar, Niki Terpstra czy Matteo Trentin.

Na jedną kartę powinni jutro postawić wszystko zawodnicy realistycznie celujący w zajęcie miejsc w czołowej dziesiątce Flandryjskiej Piękności, jak Tiesj Benoot (Lotto Soudal), Luke Rowe, Ian Stannard (Team Sky), Sep Vanmarcke (Cannondale-Drapac) czy robiący stałe postępy Olivier Naesen (Ag2r-La Mondiale).

Jako czarnych koni można natomiast wymienić świetnie dysponowanych Luke’a Durbridge’a (Orica-Scott), Jaspera Stuyvena, Fabio Felline (Trek-Segafredo), Alexeya Lutsenkę (Astana) czy Alexandra Kristoffa (Team Katusha).

Na starcie wyścigu stanie dwóch Polaków: jak zwykle wspierający Petera Sagana Maciej Bodnar (Bora-hansgrohe) i Łukasz Wiśniowski (Team Sky).

 

60. edycja E3 Harellbeke rozegrana zostanie w piątek, 24 marca.

Relacja na żywo rozpocznie się o godz. 15:00 na antenie Eurosportu 2.