Trek Bikes

Obecność hamulców tarczowych jest kontrowersyjna nie tylko pod względem bezpieczeństwa. Wiąże się ona również ze sporym utrudnieniem w pracy dla mechaników.

Nie będzie to oczywiście dotyczyło mechaników drużyn, którzy będą w pełni przygotowani na ewentualne awarie swoich zawodników. W gorszej sytuacji są członkowie ekip neutralnych, którzy powinni być zaopatrzeni w kilka rozwiązań – tak, by pomóc każdemu kolarzowi. Niestety tutaj pojawia się kłopot. Producenci korzystają z różnych rozmiarów tarczy (głównie 140mm i 160mm), rodzajów osi (twarda oś 12mm i 15mm czy tradycyjny szybkozamykacz) i kaset (Shimano/SRAM lub Campagnolo).

Dopóki producenci nie dogadają się co do standardu (jeśli mogę bez konsekwencji tak powiedzieć), to sytuacja z perspektywy pracy w neutralnym wsparciu będzie frustrująca. Musimy mieć przy sobie bardzo dużo kół. Rowery, które mamy na samochodach – Specialized Tarmac – są złożone na “szybkozamykaczach” (QR – quick release). Mamy pełno tego typu kół, ale na przykład w Focusach już potrzeba twardej osi. Widzieliśmy kilka Giantów na tym samym rozwiązaniu. Nie każdy producent już zdecydował czy będą używać QR czy twardych osi – mówi cyclingnews.com Butch Balzano z serwisu neutralnego SRAM obsługującego m.in. Tour of California.

W momencie defektu często liczy się każda sekunda. Mechanicy trenują zmiany kół z hamulcami tarczowymi, więc sama wymiana nie zabiera zbyt wiele czasu. Problem w tym, że wsparcie neutralne nie wie jakie koło ma w swoim rowerze poszkodowany zawodnik.

To strasznie denerwujące jeśli biegniesz do kolarza ze złym kołem, ale nie ma możliwości przybiegnięcia z sześcioma różnymi! – kontynuuje Balzano.

Poza mocowaniem koła problematyczne mogą też być klocki. W przypadku tradycyjnych hamulców na obręcz odpowiednie ustawienie to kwestia kilku sekund i ewentualnej poprawki w czasie jazdy. Niestety tej możliwości nie ma przy tarczach. Dokręcenie o milimetry inaczej sprawi, że pojawi się spory opór uniemożliwiający walkę o najwyższe cele.

Tu zaczyna robić się ślisko: najpierw musisz dobrać odpowiedni rozmiar tarczy. Problemem jest też to, że nie ma standardowego umiejscowienia… wkładając koło z inaczej ustawionym dyskiem klocki zaczną trzeć. Teraz trzeba odpowiednio ustawić szczęki zanim wyśle się kolarza z powrotem do walki, a to zabiera dużo czasu. Nie ma możliwości kalibracji podczas jazdy. Hamulce na obręcze są łatwo dostępne z okna samochodu, ale tarczówki są jakieś 30cm od drogi i 2cm od obracających się szprych! Nie chcesz tam pchać dłoni!

W zeszłorocznym Paryż-Roubaix doszło do kraksy, w której ucierpiał Francisco Ventoso. Hiszpan napisał list otwarty, w którym za swoje obrażenia obwiniał hamulce tarczowe przeciwników. Nie było jednak potwierdzenia jego słów, Balzano uważa, że w momencie upadku kolarza Movistaru wokół niego nie było nikogo z nowym rozwiązaniem. Tarcze nie będą więc stanowić dużego niebezpieczeństwa.

Są ostre, ale producenci podejmują kroki, żeby zaokrąglić krawędzie. Myślę, że dużo łatwiej rozciąć skórę zębatkami, są tak ostre. Kraksy są nieprzewidywalne. Oczywiście, że ktoś będzie miał obrażenia od tarczy, ale wielu zawodników miało już nieprzyjemny kontakt z kasetami i korbami.

Balzano uważa jednak, że pomimo wszystkich kontrowersji hamulce tarczowe będą wiodły prym w peletonie. Ich przewaga pod względem siły hamowania w deszczu i odpowiedniego dozowania oporu.

Jeżdżę na rowerze z hamulcami tarczowymi od roku i nie mogę wrócić. Przyzwyczajasz się do modulacji, nie chodzi o siłę zatrzymania. Hamulce na obręcze są w porządku, ale w deszczu nic nie pobije tarczy. Miło jest mieć możliwość dopasowania oporu i prędkości jednym palcem. Zresztą – spróbujcie teraz znaleźć rower górski bez hamulców tarczowych.