fot. josephdombrowski.com

Na niezwykle ciekawy pomysł wpadł kilka dni temu zawodnik zespołu Cannondale – Drapac, Joe Dombrowski. Amerykanin zaproponował stworzenie górskiego rekordu godzinnego.

Dombrowski zaprezentował swój pomysł w rozmowie z portalem velonews.com. Projekt jest bardzo prosty. Identycznie jak w przypadku podstawowego rekordu godzinnego, górska wersja byłaby liczona w metrach. Aby jednak był to rekord miarodajny, nie będzie on dotyczył przejechanych kilometrów, ale przewyższenia, jakie kolarz pokona na wybranym przez siebie podjeździe. Pozwalałoby to atakować rekord na wielu wzniesieniach, jednocześnie bez możliwości większego podważania wyników.

Przez cały ubiegły rok byliśmy świadkami wielkiego szumu wokół rekordu godzinnego. Dlaczego w tej zabawie mogą brać udział tylko czasowcy? Na pewno byłoby bardzo ciekawie, gdyby udało się stworzyć górski rekord godzinny, poprawiany na wszystkim znanych podjazdach. Chodziłoby o przejechanie jak największej liczby metrów w pionie w 60 minut. Uwielbiam część kolarstwa, która nie jest związana z torem, a z naturą. Jeśli będziesz w stanie znaleźć najbardziej pasujący do tego podjazd, da Ci to dodatkową przewagę. Będzie liczyć się wszystko – wysokość, pogoda, wiatr. Rekordzistą naprawdę będzie ktoś najmocniejszy. – powiedział Dombrowski.

Do bicia górskiego rekordu godzinnego potrzebne będą najdłuższe i najtrudniejsze podjazdy na świecie. Niewykluczone, że dzięki temu, więcej niż raz w roku kibice zbiorą się na takich potworach jak Passo Stelvio, Col de la Bonette, Teide czy znanych wśród kolarskich masochistów hawajskich wulkanów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments