AG2R La Mondiale

Czy Państwu również się wydaje, że sezon 2017 przyniesie kolejną dużą zmianę warty? Patrząc na nasz cykl, można wskazać 5 zawodników, którzy do tej pory wnosili do peletonu ogromnie wiele. Dziś przyszedł czas na rozliczenie Jeana-Christophe’a Peraud.

Podobnie jak wspominany już wcześniej Ryder Hesjedal, Peraud zaczynał swoją karierę jako kolarz górski. Między oboma wymienionymi zawodnikami jest jednak pewna zasadnicza różnica. Drugi z nich ma nie tylko indywidualne mistrzostwo świata MTB, ale także srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Tym bardziej należy docenić jego znakomite wyniki na szosie, bowiem niewielu było w stanie zanotować tak znakomitą przygodę po zmianie profesji.

O wielkości Peraud, świadczy chociażby fakt, że już w 2009 roku, nie mając podpisanego kontraktu z zawodowym teamem, zdołał zdobyć mistrzostwo kraju w jeździe indywidualnej na czas. Bez wątpienia było to ogromne zaskoczenie in plus, dające francuzom nadzieję na odwrócenie marnych losów w wielkiej pętli.

Mimo ogromnych nadziei rodaków, mistrz w jeździe terenowej zdecydował się zacząć poważne ściganie na szosie w zespole Omega Pharma – Lotto. Było to pewne zaskoczenie, lecz jednocześnie belgijski zespół był wtedy uznawany za odpowiednie miejsce dla mistrza Francji na czas. Początek sezonu tylko to potwierdził. Szczególnie udane były dla niego Paryż – Nicea i Vuelta al Pais Vasco, które ukończył na 8 i 4 miejscu, udowadniając swoje umiejętności. Co ciekawe, Francuz miał już wtedy 33 lata.

Kolejny rok przyniósł kolejne zmiany, tym razem już jedynie drużynowe. Od sezonu 2011 Peraud reprezentował barwy Ag2r, będąc jednym z liderów na wielkie toury. W nowych barwach od razu przyszły jeszcze lepsze wyniki. Początek sezonu ponownie był w jego wykonaniu solidny – 2 lokata w Tour Mediterraneen, 6 w Paryż – Nicea i 6 w Criterium International. Celem był jednak pierwszy w karierze Tour de France. Start w wielkiej pętli poprzedzony był jeszcze 7. pozycją w Critterium du Dauphine. Samo TdF było w jego wykonaniu co najmniej bardzo solidne. 34-letni kolarz zdołał utrzymać wysoką dyspozycję przez całe 3 tygodnie, kończąc ściganie na 9. miejscu.

Co ciekawe, mimo, że nie zostały wprowadzone żadne zmiany, ani treningowe, ani kalendarzowe, był w wykonaniu Peraud zupełnie nieudany. Najważniejsze wyścigi były w jego wykonaniu co najmniej słabe, co w połączeniu z jego wiekiem dawało pole do popisu pesymistom, wysyłającym go na sportową emeryturę.

Na szczęście sam zawodnik nie miał tego w planach i w sezonie 2013 postanowił ponownie udowodnić swoją wartość. Jak się okazało, był to absolutny strzał w “10”, Już początek sezonu był znakomity – 2. miejsce na lazurowym wybrzeżu, 3. w Paryż – Nicea i 5. w Critterium International. Pod koniec kwietnia przyszło jeszcze 6. miejsce w Tour de Romandie, dające coraz większe nadzieje na dobry występ w TdF. Jak się okazało, forma na wielką pętlę była przygotowana doskonale. z każdym dniem Peraud piął się w górę klasyfikacji generalnej, rozpoczynając trzeci tydzień w czołowej “10”. Niestety, start w ostatniej czasówce, upadek na przejeździe testowym i ponowne spotkanie się z asfaltem podczas samego etapu, zmusiły doświadczonego Francuza do wycofania się z wyścigu. Mówiło się już, że będzie to ostatni Tour w karierze lidera Ag2r. Na szczęście tak się nie stało.

O tym co działo się w 2014 roku nie trzeba przypominać. Pomijając już doskonałe występy wiosną, do których można było się przyzwyczaić, należy odnotować duży progres podczas lipcowej wielkiej pętli. Tam, po świetnym wyścigu, od dzisiejszego bohatera lepszy był jedynie Vincenzo Nibali, który był poza zasięgiem kogokolwiek.

Ostatnie 2 lata były już powolnym końcem bardzo bogatej sportowej kariery Jean’a-Christophe’a. Każdy kolejny wyścig był w jego wykonaniu coraz słabszy. Co prawda zdarzały się jeszcze miejsca w czołowej “10”, lecz było ich co najmniej niewiele. Na szczęście ostatni wyścig w karierze Francuza – tegoroczna Vuelta, zakończyła się dla niego całkiem przyzwoicie – 13. lokatą.