RCS Sport / giroditalia.it

Szef kolarstwa w RCS Sport jest dumny z zaprezentowanej dziś trasy setnej edycji Giro d’Italia.

Prezentacja trasy La Corsa Rosa odbyła się dziś w Mediolanie, ale profile zostały wykradzione dzień wcześniej. Etapy przyszłorocznego, jubileuszowego Giro d’Italia są w większości mordercze – nie brakuje dystansów powyżej 220km i długich wspinaczek.

W Tour de France ASO zdecydowało się na zmianę koncepcji – brakuje długich, górskich etapów, za to w większości są krótkie, dynamiczne. RCS Sport przy okazji Giro poszedł w przeciwną stronę i przygotował niemal 20 bardzo trudnych premii górskich i dwa długie etapy jazdy na czas.

Myślę, że setna edycja Giro d’Italia to coś specjalnego i musieliśmy bardzo ciężko pracować, by uczcić jubileusz ekstra trasą. Stworzyliśmy całkowicie włoski wyścig, który odwiedza tak dużo regionów jak to możliwe, żeby celebrować rywalizację, historię Włoch i, przede wszystkim, Giro d’Italia. Staraliśmy się też jak najbardziej ograniczyć transfery pomiędzy etapami, by pozwolić kolarzom na odpoczynek i regenerację. Myślę, że mamy około jedną trzecią podróży Tour de France – Vegni powiedział cyclingnews.

Okrągła rocznica to okazja do wspomnień. Etapy mają nie tylko uczcić obecnych, włoskich mistrzów, ale również dawnych zwycięzców.

Mamy odcinki, które przypominają o Bartalim, Coppim, Girardengo, Gimondim i Pantanim – najwspanialszych liderach w naszej historii. Jedziemy w Alpy, Apeniny, Dolomity i góry na południu takie jak Etna. Dzięki temu odwiedzimy najpiękniejsze części Włoch. Myślę, że możemy opisać Giro d’Italia jako 'najtrudniejszy wyścig świata, w najpiękniejszym miejscu na ziemi’.

Pomimo wielu gór Vegni uważa, że trasa Giro jest odpowiednio wyważona. Kolarze, którzy stracą na podjazdach mogą próbować odrobić dystans na dwóch etapach jazdy indywidualnej na czas o łącznej długości 67km.

Zmieniliśmy nieco bieg Giro. Zaczynamy od próbnego pierwszego tygodnia na Sardynii i Sycylii z finiszem na Etnie, który pokaże formę i prawdziwych faworytów do maglia rosa. Ta część skończy się na Blockhaus, a druga zacznie się od jazdy indywidualnej na czas, od razu po dniu przerwy. Trasa w Umbrii nie jest płaska, ale te dwa etapy walki z czasem wyważają większość gór. Nie robiliśmy żadnych kalkulacji, opieraliśmy się na intuicji. To samo powinni robić kolarze, gdy atakują, a nie oglądać się na watty i obliczenia.

Tym razem nie będzie etapu przyjaźni znanego z poprzednich edycji większości Wielkich Tourów. Czasówka do Mediolanu o długości 28km może namieszać w klasyfikacji generalnej.

Czułem, że potrzebujemy czasówek w środkowej części wyścigu i ostatniego dnia w Mediolanie. Ostatni tydzień w górach będzie bardzo ciężki, ponieważ zamykająca rywalizację indywidualna jazda może pozwolić nadrobić czas, a może nawet wyrwać zwycięstwo, tak jak to zrobił Ryder Hesjedal w 2012.

Początek wyścigu odbędzie się na Sardynii i Sycylii. Pierwsza wyspa to ojczyzna Fabio Aru, który w ostatnich latach dwukrotnie stawał na podium Różowego Wyścigu. Na Sycylii, dokładniej w Mesynie, gdzie skończy się piąty etap, urodził się Vincenzo Nibali, dwukrotny triumfator Giro d’Italia i obrońca tytułu.

Kolarze powinni okazać szacunek setnej edycji Giro d’Italia, bo to będzie coś specjalnego, zwłaszcza do wygrania. Ktokolwiek tutaj nie wystartuje straci okazję do dodania unikalnego osiągnięcia do swojego życiorysu. Oprócz prawdopodobnego pojedynku Nibali-Aru pracujemy nad zebraniem jak najsilniejszej obsady. Być może się uda, może nie, ale walczymy. Oczywiście chcielibyśmy mieć najlepszych specjalistów od Wielkich Tourów takich jak Froome czy Contador. Z punktu widzenia atrakcyjności chciałbym zobaczyć agresywnych kolarzy – Thibaut Pinot czy Bauke Mollema. Myślę, że oni reprezentują przyszłość trzytygodniowych wyścigów.

Ciężko powiedzieć czy Christopher Froome zdecyduje się na zmianę przygotowań do Tour de France i zaryzykuje jazdę w Giro d’Italia. Brytyjczyk skomentował jednak wyciek profili w dość wymowny sposób:

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
jasiek
jasiek

Wszyscy czołowi specjaliści od wielkich tourów powinni zawrzeć już teraz dżentelmeńską umowę,że startują i w Giro, i w Tour de France. Bo niestety wszystko wskazuje na to,że najlepszych w tak wspaniałym wyścigu, jak Giro znowu zabraknie.

grun
grun

Fajnym pomysłem byłaby wielka nagroda finansowa za najniższą sumę miejsc w generalkach trzech wielkich tourach. Zarówno dla zawodników jak i zespołów. (Za brak startu automatycznie dopisywano by ostatnie miejsce) W ten sposób najlepsi nie celowaliby w pojedyncze imprezy, tylko starali się utrzymywać formę przez cały sezon. Ludzie uwielbiają oglądać najlepszych, a dziś nie wiemy kto jest najlepszym góralem. Który jest Majka? 6, 10, 17 ? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie.