Fot. Graham Watson

Flandria, Limburgia, hellingen i rwący peleton boczny wiatr. Chociaż ekscytują nas wczesną wiosną, utknięte między Tour de France i Vueltę wydają się zupełnie nie na swoim miejscu. Wraz z nadejściem jesieni ponownie nastaje czas klasyków, dlatego organizatorzy Eneco Tour wykonali wyjątkowo sprytny manewr, wykorzystując zamieszanie związane z Igrzyskami Olimpijskimi celem przeniesienia wyścigu na drugą połowę września. 

Poszli nawet o krok dalej. Poprzednie edycje imprezy utrwaliły schemat, w którym składała się ona z trzech etapów dedykowanych sprinterom, jazdy indywidualnej na czas i odcinków w znacznym stopniu powielających trasy flandryjskich i ardeńskich klasyków. Tym razem jednak organizatorzy chcieli mieć pewność, że Eneco Tour nie tylko nie zostanie kolejny raz przyćmione przez Wielką Pętlę i Wyścig Dookoła Hiszpanii, ale posłuży jako ostatni etap przygotowań do Mistrzostw Świata.

12. edycja rozgrywanej w krajach Beneluxu etapówki, chociaż ciągle przyjazna kolarzom preferującym wyścigi jednodniowe, będzie zatem nieco łatwiejsza niż w poprzednich latach. Dodanie jazdy drużynowej na czas i usunięcie kilku kluczowych podjazdów zachęciło do udziału całą czołówkę zawodników specjalizujących się w samotnych zmaganiach z czasem, spośród których najprawdopodobniej wyłoniony zostanie kolejny triumfator imprezy.

Przyjrzymy się, jak będzie wyglądać decydujący test przed Mistrzostwami Świata w Katarze.

Etap 1, 19 września: Bolsward – Bolsward (184.7km)

Odkąd organizatorzy Eneco porzucili ideę rozgrywania prologu, impreza inaugurowana była etapem dedykowanym sprinterom, a jednocześnie wystawiającym peleton na działanie bocznych wiatrów. Tym razem będzie podobnie. Trasa odcinka rozpoczynającego i kończącego się w holenderskim Bolsward składa się z dwóch połączonych ze sobą rund, z których większa częściowo wieść będzie wzdłuż wybrzeża Morza Północnego. Druga połowa września nie gwarantuje co prawda silnych porywów wiatru, jednak peleton może się podzielić. Jeśli tak się stanie, zawodnicy specjalizujący się w klasykach spróbują zadać Dumoulinowi i spółce pierwszy cios.

kaartetappe1

laatstekmsetappe1

Etap 2, 20 września: Breda – Breda (ITT, 9.6km)

Etap jazdy indywidualnej na czas, chociaż krótszy niż w kilku poprzedzających edycjach, ponownie stanie się jednym z odcinków decydujących o ostatecznym kształcie klasyfikacji generalnej Eneco Tour. Wieść będzie po płaskich i pozbawionych technicznych zawiłości ulicach Bredy, zdecydowanie faworyzując specjalistów w tej dyscyplinie. Z ulgą przyjęli oni fakt, że impreza nie odwiedza w tym roku Ardenów i można mieć pewność, że przystąpią do tej rywalizacji wyjątkowo zmotywowani.

kaartetappe2

laatstekmsetappe2

Etap 3, 21 września: Blankenberge – Ardooie (182.3km)

Przed nami jeden z obowiązkowych punktów programu Eneco Tour – sprinterski etap do Ardooie. To belgijskie miasto już dziewiąty raz z rzędu gości metę odcinka dedykowanego najszybszym kolarzom peletonu, a zwyciężali tu między innymi Tom Boonen, Andre Greipel czy Nacer Bouhanni.

kaartetappe3

laatstekmsetappe3

Etap 4, 22 września: Aalter – St-Pieters-Leeuw (201.4km)

Chociaż uczestnicy Eneco tradycyjnie odwiedzą Flandrię dopiero ostatniego dnia rozgrywania wyścigu, zasmakować w kocich łbach przyjedzie im już podczas czwartego etapu. Jego trasa prowadzi z Aalter do St-Pieters-Leeuw, wiodąc odcinkami znanymi między innymi z Omloop Het Nieuwsblad czy Brabantse Pijl. Co prawda rozmieszczenie brukowanych sektorów sprawia, że rywalizacja najprawdopodobniej zakończy się sprintem z peletonu, jednak wszyscy mamy świadomość, z czym wiąże się ich pokonywanie. Czekają nas defekty, kraksy i inne drobne katastrofy.

kaartetappe4

profieletappe4

laatstekmsetappe4

Etap 5, 23 września: Sittard-Geleen – Sittard-Geleen (TTT, 20.9km)

Zapowiadany od początku etap jazdy drużynowej na czas, który najprawdopodobniej kształtem klasyfikacji generalnej nie zatrzęsie, ale będzie służył jako ostatnie przygotowanie przed Mistrzostwami Świata. Poprowadzona w Limburgii trasa pozbawiona jest typowego dla Belgii i Holandii natłoku rond i innych elementów architektury drogowej, ale to łatwych zdecydowanie nie należy. Główną trudność stanowić będą liczne krótkie podjazdy, dlatego o sukcesie zadecyduje właściwe rozłożenie sił na dystansie ponad 20 kilometrów.

kaartetappe5

laatstekmsetappe5

Etap 6, 24 września: Riemst – Lanaken (185.2km)

Z etapami rozgrywanymi w okolicach Liege, Limburga i we Flandrii, Eneco Tour stało się w ostatnich latach zlepkiem najbardziej znanych wyścigów klasycznych. Podczas gdy odcinek prowadzący przez ostatni z wymienionych regionów ponownie zamknie rywalizację w imprezie, przedostatni dzień tym razem stanowić będzie kombinację Liege-Bastogne-Liege i Amstel Gold Race. I chociaż wydawać by się mogło, że będzie to wybuchowa mieszanka, ostateczny efekt stopniem trudności nie może równać się królewskim etapom z poprzednich edycji Eneco. Podjazdy umieszczone na trasie uczynią ten etap zbyt trudnym dla klasycznych sprinterów, dlatego o sukces najprawdopodobniej powalczą zawodnicy pokroju Alexandra Kristoffa czy Johna Degenkolba.

kaartetappe6

profieletappe6

laatstekmsetappe6

Etap 7, 25 września: Bornem – Geraardsbergen (197.8)

Chociaż trasa 12. edycji Eneco Tour jest relatywnie łatwa i sprzyja specjalistom od jazdy na czas, o ostatecznym kształcie klasyfikacji generalnej zadecyduje dopiero ostatni etap imprezy. Poza niezbyt imponującym dystansem, odcinek ten zawiera wszystkie niezbędne elementy imponującego flandryjskiego klasyku: wijące się drogi, kocie łby i słynne hellingen. Rywalizujący zawodnicy kilkakrotnie pokonają między innymi Tenbosse (500m, 7%) i Bosberg (1000m, 6%), a wielki finał rozegrany zostanie na nie będącym już częścią Ronde van Vlaanderen, nieodżałowanym Muur van Geraardsbergen (1100m, 8.7%).

 

Spośród polskich zawodników, w tegorocznej edycji Eneco Tour udział wezmą Maciej Bodnar (Tinkoff) i Michał Kwiatkowski (Team Sky).