lavuelta.com

Wspaniała akcja m. in. Alberto Contadora i Nairo Quintany doprowadziła do tego, że tylko 71 zawodników zmieściło się w limicie czasu na 15. etapie hiszpańskiej Vuelty. Decyzją sędziów pozostali zawodnicy staną jednak na starcie jutrzejszego etapu.

Odważna akcja lidera wyścigu oraz kolarza Tinkoff spowodowała, że Chris Froome został dość szybko pozbawiony swoich wiernych pomocników. Podczas, gdy w pierwszej grupie Contador i Quintana mieli gregario tak Brytyjczyk musiał w pojedynkę walczyć w pościgu. Do pomocy zwycięzca Tour de France miał głównie kolarzy Astany i Orica-BikeExchange. O ile australijską grupę można zrozumieć, bo cały wysiłek był poświęcony dla Estebana Chavesa, który walczy w klasyfikacji generalnej o miejsce na podium, to jazda Astany jest już mniej zrozumiała i żartobliwie można powiedzieć, że oglądaliśmy największą w historii walkę o utrzymanie 9. pozycji w generalce, zresztą nieudaną…

Wiele minut za największymi tego wyścigu trwała, wydawać by się mogło, walka o zmieszczenie się w limicie czasowym. Przeszło 90 kolarzy jednak nie było zbyt zainteresowanych jakąkolwiek walką i limit czasowy został przekroczony o wiele, wiele minut. Decyzją sędziów wszyscy kolarze, którzy na liście wyników zaliczyli “OTL” staną jednak na starcie jutrzejszego etapu. Taką decyzję można by uznać za sensowną, gdyby limit został przekroczony o kilka sekund, ale nie w sytuacji, gdy ponad połowa peletonu pokpiła sprawę. Okazało się, że ponad 90 kolarzy być może wystartowało z zamiarem ścigania, ale w trakcie rywalizacji uznali, że lepiej z etapu Wielkiego Touru zrobić luźny przejazd na “niedzielnej pętli”.

Gdyby sztywno trzymać się regulaminu okazałoby się, że ostatnie etapy Vuelta a Espana Chris Froome musiałby przejechać bez wsparcia drużyny, gdyż pozostali kolarze Team Sky przyjechali ze stratą 53 minut i 54 sekund. W podobnej sytuacji znaleźli by się George Bennet z LottoNL-Jumbo, Kenny Ellissonde (FDJ) oraz Christoph Pfingsten (Bora-Argon18). Dziś w wymaganym czasie etap przejechał choćby Chad Haga z Giant – Alpecin, który jeszcze kilka miesięcy temu wyglądał tak…

… myślę więc, że tacy kolarze jak Leopold Konig (piąty w generalce przed dzisiejszym etapem), Robert Gesink (zwycięzca poprzedniego etapu) czy Matthias Frank, gdyby tylko chcieli i im zależało – dojechali by w wymaganym czasie na metę na szczycie Aramon Formigal.

Uważam, że niemal pewne jest, że wszyscy kolarze którzy znaleźli się dziś w grupetto zdawali sobie doskonale sprawę ze swojej sytuacji i nie zrobili absolutnie nic, aby przyjechać na metę zgodnie z regulaminem. Okazuje się więc po raz kolejny, że zasady spisane przez UCI nie mają zbyt wielkiego znaczenia. Jeśli tak sędziowie podchodzą do respektowania zasad wyścigów, to na miejscu Vincenzo Nibalego pisałbym protest z domaganiem się solidnego odszkodowania za wykluczenie sprzed roku…

Podobnie zresztą te grupy, które uczyniły dzisiejszą rywalizację tak trudną. Dziś ukarani nie zostali zawodnicy którzy jechali najwolniej, ale zawodnicy którzy jechali najszybciej. To w perspektywie może się okazać, że dzisiejszy zwycięzcy okażą się największymi przegranymi ze względu na poniesione nakłady siły i energii. O tym jak bardzo ta decyzja może wypaczyć dalsze losy wyścigu niech świadczy fakt w jakich składach ekipy powinny przystąpić do jutrzejszego etapu:

Co jakiś czas powtarza się postulat zmniejszenia liczby zawodników w kolarskim peletonie. Gdyby sędziowie tym razem byli nieugięci to najprawdopodobniej mielibyśmy najbezpieczniejszy wyścig od wielu, wielu lat 🙂