Luca Bettini /BettiniPhoto©2016

Jeśli rozegrany w środę 17. etap 103. edycji Tour de France dostarczył oczekiwanych emocji, to tylko dlatego, że w odjeździe ponownie znalazł się Rafał Majka. Poza tym stanowił kolejny popis miażdżącej siły Team Sky, lub też dowód zatrważającej niemocy pozostałych drużyn i ich liderów – w zależności od tego, z czyjej perspektywy chcemy na to spojrzeć.

Oto, co zwycięzcy i pokonani mieli do powiedzenia po zakończeniu środowej rywalizacji.

Ilnur Zakarin (Katusha):

Bardzo skoncentrowałem się na tych trzech tygodniach i zależało mi na tym, żeby odnieść etapowe zwycięstwo w Tour de France. Kraksa, która zmusiła mnie do wycofania się z Giro d’Italia sprawiła, że byłem bardzo rozczarowany. Przede wszystkim dlatego, że liczyłem na ukończenie wyścigu na podium, a tymczasem straciłem wszystko w jednym z ostatnich dni. Już wtedy zacząłem jednak myśleć o Wielkiej Pętli. 

Prawdę mówiąc, od strony mentalnej potrzebowałem zaledwie dwóch dni, by być gotowym ponownie wsiąść na rower. Tak bardzo byłem zmotywowany! Wznowiłem więc treningi, kiedy tylko było to możliwe, i dałem z siebie absolutnie wszystko celem zbudowania formy na ostatni tydzień Tour de France. Wierzyłem w swoją szansę odniesienia etapowego zwycięstwa i ten sen się spełnił.

Jarlinson Pantano (IAM Cycling):

Przegrałem z kolarzem, który był dziś najsilniejszy, jednak nie przestanę próbować. Czuję, że moja forma rośnie z każdym dniem.

To był bardzo trudny etap, ponieważ odjazd udało się uformować dopiero po przejechaniu 70 kilometrów i nie było ani momentu wytchnienia. Jestem bardzo zadowolony z zajęcia drugiego miejsca oraz otrzymania czerwonego numeru najbardziej walecznego zawodnika. 

Richie Porte (BMC Racing):

Zależy mi na tym, aby ukończyć wyścig na podium, dlatego muszę kontrolować niektóre akcje. Czułem się dzisiaj bardzo silny i jestem usatysfakcjonowany moją jazdą na tym etapie. Występuję teraz w roli lidera BMC Racing, co jest dla mnie nową sytuacją, jednak czerpię z tego radość i nie wybiegam myślami zbyt daleko. Drużyna okazuje mi wiele wsparcia i jestem zadowolony z tego, jak ułożył się dzisiejszy etap.

Rozmawiałem rano z moimi dyrektorami sportowymi. Doradzili mi oni, abym słuchał głosu rozsądku i zaatakował, jeśli poczuję, że jest to właściwy moment. Tak czy inaczej, musiałem to zrobić. Tempo nie było szczególnie wysokie i wówczas uznałem, że otworzyła się przede mną szansa na relatywnie łatwe zyskanie przewagi.

Lubię górskie czasówki, więc wydaje mi się, że jutrzejszy etap będzie decydujący. Wiem, że muszę dobrze pojechać i zyskać sporo czasu. Myślę, że dzisiejszym występem udowodniłem, jak dobrze się wspinam i przepełnia mnie to pewnością siebie przed walką z czasem.