(c) ASO/ letour.fr

Po kilku przepełnionych chaosem dniach przebiegających głównie pod dyktando regionalnych wiatrów, wjeżdżamy na ciche szosy Jury. Wąskie i kręte drogi wiodące przez zagubione w czasie przełęcze staną się ziemią obiecaną dla najbardziej wytrwałych harcowników. Czy zachęcą do niespodziewanego ataku również pretendentów do zajęcia najwyższych miejsc w klasyfikacji generalnej?

Przed nami dzień, który w kalendarzu zakreślili wszyscy specjaliści od długodystansowych ucieczek. Tegoroczna edycja Wielkiej Pętli jak dotąd rozpieszczała harcowników, jednak nic nie wskazuje na to, aby dziś miało stać się inaczej.

Przeprawa przez francuską część Jury pełna będzie pułapek w postaci rzadko wykorzystywanych w Tour de France podjazdów oraz stromych i krętych zjazdów, a wspinaczka trwać będzie od startu niemal do samej mety. Jeśli dopisze pogoda, nie powinien to być dzień, który może odwrócić losy klasyfikacji generalnej wyścigu, jednak jej pierwszoplanowi aktorzy mogą pozwolić sobie na nawet chwilową utratę koncentracji.

Oto, co o 15. etapie 103. edycji Tour de France mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 15, 17 lipca: Bourg-en-Bresse – Culoz (160 km)

Zmierzając w kierunku szwajcarskiej Jury i Alp, czeka nas randez vous z Grand Colombier (HC, 12.8km, 6.8%), który debiutował na trasie Tour de France zaledwie przed czterema laty. Scenariusz na ten dzień w dużej mierze uzależniony będzie od sytuacji w klasyfikacji generalnej [sprowadzającej się do pytania: jak dużą przewagę ma Chris Froome]. Można jednak zakładać, że mając w perspektywie trudy kolejnych górskich etapów, liderzy pozwolą uciekinierom rozstrzygnąć losy tego etapu między sobą.

Przez lata pełniąc rolę kluczowego podjazdu Tour de l’Ain, Grand Colombier zadebiutował na trasie Wielkiej Pętli dopiero w 2012 roku. Chociaż spośród czterech alternatywnych tras, którymi można wspiąć się na najwyżej położoną przełęcz Jury (obok Col du Chasseral), organizatorzy wyścigu wybrali tę najłatwiejszą, nie powinno mieć to negatywnego wpływu na jakość widowiska. Średnie nachylenie o wartości mało ekscytujących 7% jest w przypadku tego wzniesienia bardzo zwodnicze, a jego druga część wystarczająco trudna, by umożliwić dziarski atak.

Chociaż górujący nad okolicą “Gołębnik” stanowić będzie główne danie niedzielnej rywalizacji, malownicza Jura przysparzać będzie licznych trudności już od samego startu – odcinkami o nachyleniu sięgającym nawet 15% podczas podjazdu pod inaugurujący dzisiejszą wspinaczkę Col du Berthiand (kat 1., 6 km, 8.1%).

Najpoważniejszą przeszkodą może się jednak okazać ostatnie wzniesienie dnia – Lacets du Grand Colombier (kat 1., 8.4 km, 7.8%), którego nachylenie na odcinku ponad 3 kilometrów nie spada poniżej 9%,, a z jego szczytu do wytyczonej w Culoz linii mety prowadzi wyjątkowo stromy i kręty zjazd.

tdf 2016 etap 15

CARTE (14)

PROFILCOLSCOTES_1 (7)

Przy założeniu, że niedzielny odcinek Wielkiej Pętli padnie łupem uciekinierów, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na zawodników deklarujących etapowe zwycięstwo jego główny cel udziału w tegorocznej edycji wyścigu oraz kolarzy zainteresowanych walką o tytuł króla gór.

Ponieważ Rafał Majka (wbrew temu, do czego sam chce się przyznawać) spełnia obydwa warunki, zalecamy dzisiaj intensywne pchanie. Meta usytuowana na płaskim odcinku nie wydaje się najbardziej optymalnym scenariuszem dla Polaka, jednak zapewniam, że wcześniejsze podjazdy zawierać będą wystarczająco trudne odcinki, by był on w stanie przeprowadzić decydujący atak.

Chęć walki o zwycięstwo w klasyfikacji górskiej otwarcie deklarował Thomas De Gendt (Lotto Soudal), dlatego można się spodziewać, że nieprzewidywalny Belg ponownie spróbuje znaleźć się w ucieczce dnia.

Po zaprezentowaniu wyśmienitej formy w drugim tygodniu rozgrywania wyścigu, na ustrzelenie hat-tricka apetyt może mieć Tom Dumoulin (Giant – Alpecin). Jeśli znajdzie się w odjeździe, rozsądek i imponujące umiejętności aktorskie powinny pozwolić mu przebrnąć przez wszystkie podjazdy bez większych wydatków energetycznych. Następujący po nich techniczny zjazd i płaski odcinek prowadzący do mety są już jego królestwem.

Zainteresowaniu udziałem w ucieczce dnia powinni być również Rui Costa (Lampre – Merida), Vincenzo Nibali (Astana), Stephen Cummings (Dimension Data), Ion Izagirre (Movistar), Ilnur Zakarin (Katusha) czy mający z tej okolicy wyjątkowo dobre wspomnienia Thomas Voeckler (Direct Energie).

Ponieważ Chris Froome (Team Sky) atakował jak dotąd wszędzie, również dzisiaj należy mieć na Brytyjczyka oko. Szczególnie uwzględniając liczne zjazdy, na których ponownie będzie chciał zaprezentować nowo nabyte umiejętności w zakresie ich pokonywania.

Etap nie wydaje się wystarczająco trudny, by przewrócić klasyfikację generalną do góry nogami, ale może odpowiedzieć na pytania dotyczące ewentualnej zmiany frontu w Movistarze. Pełniąc rolę oddanego pomocnika Nairo Quintany, Alejandro Valverde nagle i zupełnie niespodziewanie stanął przed szansą zostania pierwszym kolarzem od czasów Pantaniego, który wywalczyłby podium Giro d’Italia i Tour de France w tym samym sezonie. Uwzględniając ewidentną niechęć Kolumbijczyka do wzięcia spraw w swoje własne ręce, sprytny menedżer hiszpańskiej ekipy może uznać to za niepowtarzalną szansę przekucia ewidentnej porażki w sukces.

Jeśli o losach etapu zadecyduje sprint z grupy liderów, duże szanse powinni mieć również Daniel Martin (Etixx – Quick-Step), Bauke Mollema (Trek – Segafredo) oraz Romain Bardet (Ag2r – La Mondiale).