Tim van Wichelen/Cor Vos © 2016

Zgodnie z naszymi przewidywaniami, Tom Dumoulin odniósł zdecydowane zwycięstwo w rozegranym w piątek etapie indywidualnej jazdy na czas, podczas gdy Chris Froome powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej Wielkiej Pętli.

Bohaterowie dzisiejszej rywalizacji podzielili się spostrzeżeniami dotyczącymi samotnej walki z czasem oraz wydarzeń, które położyły się na niej cieniem.

Tom Dumoulin (Giant – Alpecin):

To dzień o dwóch obliczach. Jestem bardzo szczęśliwy z powodu odniesionego zwycięstwa, ale myślami pozostaję przy ofiarach przerażającego ataku w Nicei. Szokujące wieści dotarły do nas zaraz po przebudzeniu się, po czym musiałem ponownie pozbierać się w sobie i skoncentrować na jeździe na czas. To, co się wczoraj stało położyło się cieniem na dzisiejszej rywalizacji. Nie mogliśmy jednak pozwolić, aby to terroryści dyktowali warunki.

Podczas rekonesansu, którego dokonałem jadąc w samochodzie podążającym za Johnem [Degenkolbem] zauważyłem, że trasa zawierała kilka wyjątkowo niebezpiecznych odcinków, na których wiał silny boczny wiatr. Dzięki temu byłem do tego dobrze przygotowany i zdecydowaliśmy się na użycie normalnego przedniego koła.

Tak czy inaczej, warunki na trasie były bardzo trudne, a boczny wiatr wyjątkowo niebezpieczny. Na ostatnim odcinku jeden z podmuchów niemal zepchnął mnie z trasy.

Podsumowując, pojechałem dzisiaj na czas bardzo dobrze i tym samym dowiodłem, że znajduję się obecnie w wysokiej formie. Podczas ostatnich dwóch dni nie czułem się najlepiej, jednak dzisiaj miałem dobrą nogę. Byłem w stanie czerpać radość z tej rywalizacji i w pełni skoncentrować się na moim występie. Wierzę, że kiedyś zdołam zebrać moje pojedyncze sukcesy w Wielkiej Pętli w całość i wywalczyć dobry rezultat w klasyfikacji generalnej wyścigu. Dzisiejsze zwycięstwo utwierdziło mnie w tym przekonaniu.

Chris Froome (Team Sky):

Jestem zadowolony z rezultatu dzisiejszej rywalizacji, jednak myśli nas wszystkich pozostają przy ofiarach ataku terrorystycznego w Nicei. To dla mnie bardzo specjalne miejsce, położone blisko mojej bazy i nie jestem sobie w stanie wyobrazić sobie, co obecnie muszą czuć jego mieszkańcy.

Bauke Mollema (Trek – Segafredo):

Nie ma wątpliwości, że to była czasówka mojego życia. Byłem do niej dobrze przygotowany i doskonale znałem trasę dzięki dokonanemu wcześniej rekonesansowi. Bardzo wiele treningów poświęciłem tej dyscyplinie oraz wybrałem na ten dzień lżejszy niż zazwyczaj rower. 

To był bardzo wietrzny dzień i wydaje mi się, że dało mi to dodatkową przewagę, ponieważ treningi w Holandii przyzwyczaiły mnie do jazdy w takich warunkach. Na niektórych odcinkach podmuchy wiatru były dość niebezpiecznie, jednak ogólnie było w porządku. 

Froome ma dużą przewagę, jednak jestem zadowolony z miejsca, w którym obecnie się znajduję. Do zakończenia wyścigu jest jeszcze bardzo daleko ale wierzę, że zdołam obronić moje miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de France. 

Maciej Bodnar (Tinkoff):

To był długi i trudny etap jazdy indywidualnej na czas, jednak jestem zadowolony z uzyskanego przeze mnie wyniku i zaprezentowanej formy – szczególnie biorąc pod uwagę, że jego profil nie odpowiadał mi. Faworyzował on przede wszystkim górali. Z uwagi na fakt, że kolejni zawodnicy wypuszczani byli na trasę co dwie minuty, to był bardzo długi dzień i zmuszony byłem rozpocząć go wcześnie rano. Sprawiło to, że miałem znacznie mniej czasu na regenerację niż kolarze, którzy startowali później.

Rywalizacja rozpoczynała się od 7-kilometrowego podjazdu, którego postanowiłem nie pokonywać na pełnym gazie by mieć pewność, że zachowam dość energii na pozostałą część trasy. Pozwoliło mi to na sukcesywne odrabianie strat na kolejnych punktach pomiaru czasu.