Fot. Giro d'Italia

Diego Ulissi (Lampre Merida) będzie jedną z gwiazd tegorocznego Tour de Pologne. Dla urodzonego w 1989 roku w Toskanii kolarza będzie to szósty kolejny występ w narodowym polskim wyścigu.

Czy to oznacza, że od zawsze czuł się pan dobrze w Polsce?

Myślę, że tak. Krótki wyścig etapowy z różnorodną, ale nie wyczerpującą trasą – to coś skrojonego dla mnie. W Tour de Pologne startuję niemal zawsze odkąd zostałem zawodowym kolarzem. W 2013 roku miałem szczególne powody do radości. Wyścig rozpoczął się w Trentino, a ja wygrałem pierwszy etap w Dolomitach z metą w Madonna di Campiglio i zdobyłem żółtą koszulkę lidera. To było piękne zwycięstwo i do dziś o nim pamiętam.

Przed rokiem był pan jedną z gwiazd wyścigu. Czego możemy się spodziewać po pana występie w tym roku?

W ubiegłym roku dwukrotnie byłem blisko wygrania etapu. Zająłem drugie miejsce w Zakopanem i w Bukowinie – na dwóch najbardziej wymagających etapach. Do samego końca wyścigu byłem wśród tych, którzy walczyli o końcowe zwycięstwo. W finałowej czasówce trochę zabrakło i zająłem ostatecznie szóste miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc tylko 19 sekund do Izagirre. W tym roku trasa będzie podobna, więc mam nadzieję na dobry wyścig. Teraz mój kalendarz zakłada starty w Tour of Slovenia, mistrzostwach Włoch, potem przyjdzie czas na trening wysokogórski i Tour de Pologne. Zobaczymy, chciałbym wygrać etap, ale będę również miał na uwadze klasyfikację generalną. Tour de Pologne będzie bardzo ważny w kontekście igrzysk olimpijskich. W Rio powinienem startować w barwach reprezentacji Włoch, a to jest dla mnie bardzo ważne.

Jest pan świeżo po Giro d’Italia, w którym pokazał się pan z bardzo dobrej strony – wygrywając dwa etapy, ale też walcząc w wysokich górach…

Mój plan zakładał jedno etapowe zwycięstwo, udało się odnieść dwa. Z tegorocznego Giro jestem naprawdę zadowolony. Miałem dobrą formę przez całe trzy tygodnie, dzięki czemu mogłem walczyć na najtrudniejszych etapach. Wiele osób zaczęło spekulować na temat Ulissiego jako lidera na największe toury. Osobiście widzę siebie jako kolarza walczącego na klasykach lub o etapowe zwycięstwa. Być może jako lidera na krótsze, siedmioetapowe wyścigi.

Jak pan odbiera Tour de Pologne i Polskę?

Zawsze odnosiłem pozytywne wrażenia z wyścigu i z atmosfery, która panuje w Polsce.  Z organizacyjnego punktu widzenia, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Kolarze i zespoły są traktowani po królewsku. Warunki, hotele, jedzenie – to wszystko spełnia bardzo wysokie standardy. Pod względem sportowym znaczenie Tour de Pologne bardzo wzrosło, wyścig zajmuje ważne miejsce w kalendarzu UCI World Tour i rozwija się rok po roku. Nie można zapomnieć o polskich kibicach, którzy są wspaniali.  Na starach zawsze jest tłum fanów proszących o zdjęcia, autografy. A na trasie mamy znakomity doping. Myślę, że kibice doceniają fakt, iż końcówki etapów rozgrywane są na rundach, bo wtedy mogą zobaczyć peleton kilka razy.

W Tour de Pologne wystartujecie razem z Przemysławem Niemcem, z którym jeździ pan w drużynie. Co pan o nim sądzi?

Byliśmy razem na Giro, ale niestety musiał się wycofać po górskim etapie w Dolomitach. Niemiec to wyjątkowy człowiek. Dogadujemy się świetnie. Często przebywa w Toskanii, niedaleko mnie, więc trenujemy razem. To wspaniały kolarz, przyjaciel, kolega z drużyny, jest bardzo zespołowy. To także jego zasługa w tym, że udało mi się poznać i docenić Polskę. Dla niego Tour de Pologne jest bardzo ważny. Zobaczymy czy będzie jednym z tych kolarzy, którzy pomogą mi wygrać czy może będzie na odwrót.

Źródło: Lang Team