Fot. Team Sky

Chociaż walka o zwycięstwo w tegorocznej edycji Giro d’Italia wygląda na rozstrzygniętą, Alpy Wschodnie staną się areną zaciętej rywalizacji o pozostałe miejsca na podium pierwszego z wielkich tourów sezonu. Kontynuując tradycję z ostatnich lat, finałową paradę sprinterów do jednego z wielkich miast północnych Włoch poprzedzą dwa masywne górskie etapy – w tym sezonie rozgrywane w śnieżnobiałej scenerii włosko-francuskiego pogranicza. 

W piątek i sobotę Giro d’Italia odbywa jedną ze swoich regularnych wizyt we Francji, jak zwykle celem wykorzystania masywnych alpejskich podjazdów jako scenografii do finałowego aktu rywalizacji. Dość powszechnie uważa się, że Włosi robią lepszy użytek z bogactwa francuskiej rzeźby terenu niż organizatorzy Tour de France, włączając do trasy interesujące wzniesienia jak Agnello, Bonette czy Lombarda – zazwyczaj wypierane w Wielkiej Pętli przez obrośnięte legendą L’Alpe d’Huez, Galibier czy Croix de Fer.

Oto, co na temat 19. etapu tegorocznej edycji Giro d’Italia mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 19, 27 maja: Pinerolo – Risoul (162km, *****)

Etap przyjaźni włosko – francuskiej, z finiszem w doskonale znanym z Criterium du Dauphine i Tour de France Risoul. W menu tylko dwa, ale niezwykle spektakularne podjazdy – w tym tegoroczne Cima Coppi – Colle dell’Agnello (2744m). Jeśli klasyfikacja generalna wyścigu nie została do tej pory rozstrzygnięta, należy się przygotować na duże emocje.

Pierwszy z Alpejskich etapów 99. edycji Giro d’Italia składa się z dwóch podjazdów najwyższej kategorii, z których pierwszy – z sukcesem odśnieżony Colle dell’Agnello (21.3km, 6.8%, max. 15%) – stanowi Cima Coppi tegorocznej edycji imprezy, osiągając wysokość przelotową 2744 m n.p.m. Meta etapu wytyczona została w ukochanym przez polskich kibiców i coraz chętniej wykorzystywanym przez organizatorów włoskich i francuskich wyścigów kolarskich kurorcie narciarskim Risoul (12.85km, 6.9%, max. 10%).

Trasa nie zawiera dodatkowych pułapek – wyłącznie podjazdy i zjazdy, od startu w Pinerolo aż do mety we Francji.

T13_Jesolo_plan

T15_MadonnaDC_2_alt

S05_Valcava_3D

S05_Valcava_3D

T05_Abetone_ARR

T21_Trieste_ukm

Trudno mieć pewność, według którego scenariusza rozegrany zostanie piątkowy etap. Wiele jednak wskazuje, że kolejny raz możemy być świadkami dwóch batalii – o etapowe zwycięstwo i pozycje w klasyfikacji generalnej wyścigu.

W przypadku sukcesu odjazdu, jako potencjalnego zwycięzcę należy w pierwszej kolejności wskazać Mikela Nieve (Team Sky). Baskijski kolarz prawdopodobnie jest najlepszym góralem z kolarzy, którzy nie stanowią żadnego zagrożenia w odniesieniu do klasyfikacji generalnej wyścigu, a profil dzisiejszego etapu idealnie odpowiada jego predyspozycjom. Ponadto jego nazwisko w języku hiszpańskim oznacza po prostu “śnieg”, co z sukcesem wpisuje się panujące okoliczności przyrody.

Innymi kandydatami do odniesienia sukcesu z ucieczki są Michele Scarponi i Jakob Fuglsang (Astana), Nicolas Roche (Team Sky), Darwin Atapuma i Alessandro De Marchi (BMC Racing), Joe Dombrowski i Davide Formolo (Cannondale), Giovanni Visconti (Movistar).

W odniesieniu do liderów na klasyfikację generalną, nie wydaje się, aby w grę wchodziła dzisiaj solowa akcja – chyba, że sam Steven Kruijswijk (LottoNL – Jumbo) podejdzie do tematu na tyle ambitnie, by jeszcze raz podkreślić swoją dominację. Holender miewał w przeszłości problemy z regularnością, jednak zawsze zyskiwał na sile w ostatnim tygodniu wielkiego touru, a długie i regularne podjazdy są idealne dla jego dieslowskiej jednostki napędowej.

Jeśli do ostatniego kilometra dotrze większa grupa zawodników czołówki generalki, ponownie wygrać powinien kolarz najbardziej dynamiczny, co każe typować Alejandro Valverde (Movistar) – jeśli ponownie nie dopadnie go choroba wysokościowa, i Estebana Chavesa (Orica – GreenEdge).