Holenderski outsider dumnie paradujący w koszulce lidera podczas ostatniego tygodnia rywalizacji w wielkim tourze? Ten scenariusz brzmi bardzo znajomo, a podczas dnia wolnego na pewno pochylił się nad nim nie tylko Steven Kruijswijk, ale również Movistar i Astana. 

Typowo dla Giro d’Italia, po dniu wolnym od pracy zawodnikom serwowany jest górski etap. Nie jest on ani szczególnie długi, ani też szczególnie trudny, jednak nie wszystkim liderom dobrze kręci się po przymusowym odpoczynku. Ponadto jeśli sugerować się poniedziałkowymi wypowiedziami, hiszpańsko – kazachska koalicja planuje rozpętać piekło na tych dziewięciu podjazdach, które dzielą ich od mety w Turynie.

Oto, co na temat 16. etapu 99. edycji Giro mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 16, 24 maja: Bressanone/Brixen – Andalo (132km, ***)

Górski etap dla ucieczki. W kontekście wydarzeń minionego weekendu, trudno wyobrazić sobie inny scenariusz.

Właśnie w kontekście wydarzeń minionego weekendu łatwo wyobrazić sobie inny scenariusz – lider pozbawiony jakiegokolwiek wsparcia drużyny to zawsze łakomy kąsek, ale do tego przejdziemy za moment.

Wtorkowy etap ponownie kończy się w kurorcie narciarskim, co nietrudno wyjaśnić – kombinacja finansowego potencjału, marketingowych aspiracji i rozbudowanej infrastruktury wodzi na pokuszenie organizatorów wielu wyścigów.

Gdyby była to Vuelta, organizatorzy z pewnością spróbowaliby nam udowodnić, że na dystansie 132 kilometrów spokojnie da się zmieścić pięć kategoryzowanych podjazdów gdzieś w Andorze, jednak Włosi łaskawie poprzestali na dwóch daniach głównych i deserze: Passo della Mendola (kat. 2., 14.8km, 6.5%, max. 10%), Fai della Paganella (kat. 2., 10.2km, 7.4%, max. 15%) i wzniesieniu w samym Andalo (kat. 3., 6.1km, 3%, max. 9%).

T13_Jesolo_plan

T15_MadonnaDC_2_alt

S05_Valcava_3D

S05_Valcava_3D

T21_Trieste_ukm

Teraz możemy wrócić do scenariusza na wtorek. Etap wydaje się zbyt krótki, a liderzy zbyt zainteresowani bonifikatami czasowymi na mecie, aby pozwolić ucieczce na dojechanie do mety. Kruijswijk nie pokazał jak dotąd oznak słabości, więc tym bardziej można się spodziewać, że Movistar i Astana nie będą dłużej czekać z wprowadzeniem w życie jedynej słusznej strategii.

Po tak krótkim i relatywnie łatwym etapie – nawet, jeśli rozegrany zostanie na pełnej prędkości – nie można oczekiwać spektakularnych różnic czasowych na linii mety. Może równie dobrze ponownie zakończyć się na remis, a wtedy zwycięzcy należy doszukiwać się wśród najbardziej dynamicznych zawodników czołówki klasyfikacji generalnej.

Typowanie każdego dnia Alejandro Valverde (Movistar) wydaje się rozsądną strategią. W końcu musi coś wygrać, prawda?