Etixx-Quickstep / etixx-quicsktep.com

Brak zwycięstw w monumentach nie martwi Patricka Lefevere’a. Belg uważa, że dopiero buduje grupę na przyszłość.

Od kilku sezonów ekipa Patricka Lefevere’a zawodzi w wiosennych klasykach. Oczywiście zwycięstwo Niki Terpstry w Paryż-Roubaix 2014 czy Michała Kwiatkowskiego (dziś już Team Sky) w Amstel Gold Race to duże osiągnięcia, ale często mówi się o błędach taktycznych wykonywanych przez belgijską ekipę (najprostszy przykład – Omloop Het Nieuwsblad 2015, w którym czterech zawodników grupy nie było w stanie pokonać samotnego Iana Stannarda).

W tym roku pierwsza część sezonu okazała się dosyć łaskawa dla belgijskiej grupy. Najpierw Marcel Kittel odniósł zwycięstwo w Scheldeprijs, a Tom Boonen był o krok od swojego piątego zwycięstwa w Paryż-Roubaix. Z kolei w ubiegłą środę w „Walońskiej Strzale” Julian Alaphilippe i Dan Martin zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce i wydawało się, że są jednymi z faworytów do wygrania Liege-Bastogne-Liege. Niska temperatura i śnieg sprawiły jednak, że zawodnicy Etixx-Quickstep nie liczyli się w walce o zwycięstwo, a przedostatni monument sezonu “odjechał”.

Jesteśmy w trakcie budowania ekipy na przyszłość. Mamy wielu młodych kolarzy między innymi Vakoca, Alaphilippe’a, czy Laurensa de Plusa. Pod koniec kwietnia mamy już na koncie aż dwadzieścia dwa zwycięstwa, co jest dobrym wynikiem. Myślę, że atmosfera w zespole mogła być lepsza, gdyby Gaviria nie upadł kilkaset metrów przed metą podczas Milan-San Remo. Myślę, że Fernando mógł wygrać ten wyścig. – powiedział Lefevere.

źródło: cyclingnews