milanosanremo.it / ANSA/CLAUDIO PERI

Dzień przed pierwszym monumentem z prasą rozmawiali trzej wielcy faworyci – Peter Sagan, Fabian Cancellara oraz Alexander Kristoff. “Spartakus” odebrał nawet tort urodzinowy!

Pierwszą rzeczą skomentowaną przez mistrzów była… pogoda. Jak się okazało wszyscy są zgodni – liczą na ciepło i brak deszczu, gdyż w wyścigu mającym długość prawie 300km ciągła jazda w deszczu i chłodzie jest niezmiernie nieprzyjemna. Później natomiast każdy kolarz mógł wypowiedzieć się w swoim imieniu.

Fabian Cancellara:

Pojadę jak w każdej innej edycji, nawet jeśli ta jest ostatnia. Po prostu chcę się spisać tak dobrze jak to możliwe. Mediolan-San Remo ma 300km długości i jest najtrudniejszym z monumentów do wygrania, bo jest najbardziej skomplikowane. Zobaczymy jak potoczą się sprawy od Cipressy. W tym roku wielu kolarzy pokazało wysoką formą, zarówno wśród sprinterów jak i uciekinierów. Jestem pewien, że to będzie wspaniały dzień do ścigania, zobaczymy co się wydarzy.

Szwajcar nie uniknął skomentowania wezwań Vincenzo Nibalego do bardziej agresywnej jazdy podczas La Classicissima.

On ma swoje pomysły, my mamy swoje. On pojedzie tak jak będzie chciał, ale nie jest jedyną osobą, która podobnie myśli. Musi coś zrobić na Cipressie, żeby zgubić sprinterów. Inni też są odpowiedzialni – Sagan, Van Avermaet, Matthews czy Kristoff. Ja już raz wygrałem, mogę sobie cichutko jechać i czekać na innych.

Alexander Kristoff:

Spróbuję pojechać za lżejszymi kolarzami na wspinaczkach, bo oni będą utrudniać wyścig. Skorzystam z pomocy kolegów, żeby utrzymać ściganie w ryzach. Jestem pewien, że inni będą próbowali wszystko rozerwać. Zanim będę myślał o sprincie, muszę się najpierw tam znaleźć. Potem będę się martwił co zrobić na Via Roma. Ciężko będzie bez Luci [Paoliniego, zawieszonego za pozytywny wynik badania na kokainę], to on był ze mną w ostatniej edycji i prawie wyciągnął mnie na metę. Chciałbym, żeby z nami był. Moi koledzy będą musieli spróbować wypełnić lukę, którą zostawił.

Peter Sagan:

Jeden z dziennikarzy zadał pytanie Saganowi czy spróbuje zaatakować na Poggio, podobnie jak w Richmond, kiedy zdobył tytuł mistrza świata.

Boh! – powiedział Sagan. Ten zwrot jest włoskim odpowiednikiem wzruszenia ramionami.

Swoją dłuższą wypowiedź Peter zostawił na ostatnie pytanie o naukę, którą wyciągnął z poprzednich porażek w San Remo.

Lubię ten wyścig, to na pewno. Trzy razy byłem blisko, nawet jeśli nie czułem się najlepiej przy dwóch edycjach. Zobaczę jak mi pójdzie. Przekonamy się jak rozwinie się sytuacja, zdecydujemy na trasie.