Zawodniczka, która jako pierwsza w historii została złapana na dopingu mechanicznym, może już nigdy nie wystartować w oficjalnym wyścigu.

Od sprawy, która zszokowała cały kolarski świat, minęło już sześć tygodni. Dopiero teraz Międzynarodowa Unia Kolarska postanowiła wyjawić o jaką karę będzie wnioskować dla Belgijki. Według informacji Het Nieuwsblad cyklistka być może będzie musiała zapłacić 50 000 euro. Oprócz tego za swój występek grozi jej też dożywotnia dyskwalifikacja.

Według przepisów, które UCI wprowadziła w styczniu tego roku, karą za doping mechaniczny jest co najmniej sześciomiesięczne wykluczenie oraz od 20 000 do 200 000 franków szwajcarskich kary. Wygląda na to, że sprawa Van den Driessche będzie przestrogą dla osób, które zechcą zaryzykować branie przykładu z Femke.

Spodziewaliśmy się, że kara będzie wyższa niż minimalne, sześciomiesięczne wykluczenie. Wyrzucenie na całe życie to jednak przesada. Za EPO można dostać cztery lata, więc to, czego chcą od nas, jest bardzo dużym żądaniem. Zwłaszcza przy pierwszym występku. – skomentował sprawę prawnik zawodniczki Kristof de Saedeleer

Oczywiście kara, o którą wnioskuje UCI nie musi wejść w życie. Sprawą zajmie się sąd, a zapewne po pierwszym wyroku wszyscy będą musieli poczekać na ewentualne odwołanie się stron. Pewnym jest jednak, że Femke Van den Driessche nie wróci na trasy oficjalnych zawodów zbyt szybko.