Belg, który miał bardzo ciężki wypadek podczas zeszłorocznego wyścigu Vuelta a Espana może wrócić do peletonu w okolicach maja.

Ósmy etap hiszpańskiego Wielkiego Touru z pewnością zostanie zapamiętany przez Boeckmansa do końca życia, nawet jeśli paradoksalnie Kris… niewiele kojarzy z tego dnia. Wtedy właśnie potężna kraksa wyeliminowała go ze sportu na długie miesiące – u zawodnika stwierdzono ciężkie obrażenia twarzy, wstrząśnienie mózgu, złamane żebra i krew w płucach. Przez ponad dwa tygodnie Belga utrzymywano w śpiączce farmakologicznej.

Na szczęście sytuacja się poprawia i wygląda na to, że kolarz Lotto-Soudal wróci do rywalizacji jeszcze w tym sezonie. Jak mówi, pomimo wydarzeń z Vuelty nie boi się dalszego ścigania.

Jest trochę badań psychologicznych, ale się nie boję. Nie czuję strachu jak jadę na rowerze. Myślę, że poradzę sobie bez mrugnięcia okiem. Potem znowu ujrzymy mnie kręcącego w peletonie. 

Wiele osób uważa, że dużym czynnikiem pozwalającym na szybszy powrót do zdrowia po ciężkiej kontuzji jest pozytywne nastawienie. Boeckmans zdecydowanie się z tym zgadza.

Kiedy patrzę na ten powrót, to myślę “jak ja tego dokonałem?”, bo miałem wrażenie, że nie dam sobie rady. Wciąż jestem zaskoczony tym, jak sobie poradziłem. Czuję się jakbym wygrał jakiś wielki wyścig. Kluczem do mojego powrotu prawdopodobnie były problemy mojego wujka z barkiem. Fizjoterapeuta powiedział mu “nie złość się ten bark, bo nigdy go nie wyleczysz”. Teraz ja nigdy nie czuję irytacji na swoje ciało.

Na razie ekipa i zawodnik nie ustalili konkretnego wyścigu, w którym miałby nastąpić powrót do rywalizacji, ale wstępnie mówi się o okolicach przełomu kwietnia i maja.

źródło: sporza.be