Kris Boeckmans (Lotto-Soudal), który podczas kraksy na hiszpańskiej Vuelcie doznał obrażeń zagrażających życiu, przebywa ze swoją drużyną na Majorce. Mimo że nie może normalnie trenować, cieszy się, że w ogóle jest tam obecny.

Sześciokrotnie prawie umarłem. Dziś wiem, jakim jestem szczęściarzem, bo było ze mną dziesięć razy gorzej niż relacjonowały to media – powiedział Boeckmans portalowi nieuwsblad.nl.

Boeckmans doznał wielu obrażeń, w tym m.in. przebicia płuca, z którego nastąpiło krwawienie. Kolarz na dwa tygodnie był wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

W ciągu kilku dni jeździłem na rowerze dwie i pół godziny i godzinę z drużyną. Postęp polega na tym, że po tych treningach nie byłem wycieńczony przez resztę dnia – mówi.

W związku z obrażeniami twarzy Boeckmans nie mógł spożywać tradycyjnych posiłków, tylko jadł potrawy zmiksowane, zupy oraz dania dla astronautów. Schudł piętnaście kilogramów, więc musiał przyswajać więcej kalorii, by odzyskać optymalną wagę. Udało mu się przybrać siedemnaście kilogramów, ale przyznaje, że było to bardzo trudne.

To było najcięższe. Musiałem spożywać 4,5000 kalorii dziennie, czyli dwa razy więcej niż normalny człowiek – przyznaje.

Belg nie wie kiedy wróci do ścigania. Pierwotnie była mowa o grudniu przyszłego roku, potem o czerwcu, a teraz w grę wchodzi maj.

Fot. ASO