Ogromny wypadek, który zatrzymał peleton na piątym etapie argentyńskiego wyścigu miał trochę nieprzyjemnych skutków, ale ogólny obraz wygląda pozytywnie.

Zdarzenie miało miejsce około 30km przed metą. Prowadzący zasadniczą grupę Adriano Malori z Movistaru uderzył przednim kołem w nierówność na asfalcie. Ponad czterdziestu zawodników leżało na drodze, większość pozostałych zdołała uciec przed upadkiem na pobocze.

Najbardziej ucierpiał właśnie pierwszy z poszkodowanych. Włoch trafił do szpitala z licznymi obrażeniami, również głowy. Lekarze postanowili pozostawić Maloriego na obserwacji przez kolejne 48 godzin, ale Movistar już poinformował, że uszkodzony jest również obojczyk kolarza. Pełny raport ma się pojawić później.

Hiszpańska drużyna miała sporego pecha – Dani Moreno i Marc Soler stracili trochę czasu, Nairo Quintana również uczestniczył, ale zdołał szybko wrócić na rower i dojechać do mety bez strat. Szczęście mieli Dayer Quintana i Francisco Ventoso, którzy uniknęli spotkania z ulicą.

Nieszczęśliwi są też zawodnicy Etixx-Quickstep. Czterech z sześciu kolarzy nie zdołało uciec przed wypadkiem i potrzebowało pomocy lekarzy – Fernando Gaviria, Rodrigo Contreras, Maximiliano Richeze oraz Stijn Vandenbergh. Dwaj pierwsi zmuszeni byli do wycofania się z rywalizacji. Gaviria złamał kość promieniową w lewej ręce, a Contreras ma ogromną ranę nad kolanem, która wymagała 15 szwów. Na szczęście nic nie stało się Łukaszowi Wiśniowskiemu.

Instagram TDWsport
Instagram TDWsport

Kolarze Astany, podobnie jak koledzy z Etixxu i Movistaru, upadli w kwartecie. Na asfalcie znaleźli się Bakhtiyar Kozhatayev, Valerio Agnoli, Eros Capecchi oraz Michele Scarponi. Pierwsza trójka ma jedynie otarcia, Włoch zaliczył brzydką ranę na palcu lewej ręki. Jak przyznał Kazach Kozhatayev, kolarze upadli i w ogóle nie byli w stanie zrozumieć co właśnie się stało.

Zawodnicy Team Tinkoff mieli sporo szczęścia. Większość z nich uniknęła upadku uciekając na boki. Jedynym, który załapał się na upadek był Jesper Hansen, ale kolarz wyszedł z tego bez szwanku.

W trakcie etapu dało się wyczuć nerwowość w grupie. Mieliśmy wiatr w plecy i tempo było naprawdę wysokie. Nie rozumiałem co się stało, że pojawiła się kraksa, bo byliśmy na czele i przy dużej prędkości dopiero po chwili zorientowaliśmy się, że za nami powstała przerwa. Nie wiedzieliśmy co się stało, więc postanowiliśmy poczekać. Nie zarejestrowaliśmy momentu upadku, ale widzieliśmy kolarzy Movistaru na asfalcie. Jechaliśmy wtedy bardzo szybko, około 60km/h – skomentował zdarzenie Maciej Bodnar

W zdarzeniu uczestniczyło też trzech zawodników Cannondale, najgorzej wyszedł na tym Lawson Craddock, który oprócz otarć ma rozbitą twarz i musiał zmieniać swój rower. Andrew Talansky i Andre Cardoso wyszli z tego bez większych kłopotów, chociaż Talansky również potrzebował nowego roweru.

BettiniPhoto
BettiniPhoto