Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Gdyby na wyższych uczelniach znajdował się kierunek kolarstwo szosowe to Sir Dave Brailsford z pewnością mógłby na nim wykładać. Podczas spotkania z mediami na Majorce, szef Sky niczym profesor wyłożył dziennikarzom kolarską filozofię osiągania najwyższych celów. Odpowiedział także na nasze pytania o Michała Kwiatkowskiego i Michała Gołasia.

Powiedzieć, że 52-letni Brailsford stoi za sukcesami w Tour de France Bradleya Wigginsa i Chrisa Froome`a to tak, jakby nie powiedzieć nic. Będąc wieloletnim trenerem British Cycling zaprowadził na szczyt wielu brytyjskich kolarzy, którzy zdobyli dziesiątki, jeśli nie setki medali, między innymi w mistrzostwach świata oraz na Igrzyskach Olimpijskich, w różnych konkurencjach i dyscyplinach. W 2010 roku został szefem profesjonalnej brytyjskiej drużyny Sky. W 2014 roku zrezygnował z pracy w British Cycling i skoncentrował się na przewodzeniu najbardziej utytułowanej kolarskiej ekipy w historii Wielkiej Brytanii.

Jego celem na najbliższe lata jest sprawienie, by Team Sky stała się bezdyskusyjnie najlepszą drużyną na świecie. Zwycięstwa w 2016 roku są częścią tego planu.

W 2016 roku chcemy wygrać przynajmniej jeden monument, ponownie Tour de France oraz dobrze zaprezentować się w Giro d`Italia, co może być najtrudniejsze, ponieważ naszym liderem będzie Mikel Landa – nowy kolarz w naszej drużynie. Dla wielu zawodników rożnych narodowości będą ważne także Igrzyska Olimpijskie. Chcemy również z powodzeniem ścigać się w tygodniowych wyścigach etapowych oraz dobrze pojechać w hiszpańskiej Vuelcie.

Myślę, że realne szanse na zwycięstwo w Paryż-Roubaix ma Ian Stannard. Z kolei Michał Kwiatkowski będzie silnym rywalem w Ardenach, a także w Tour of Flanders. Postawiliśmy sobie ambitne cele i będziemy dążyć do ich osiągnięcia.

Wyzwania nie stanowią jednak tylko zwycięstwa. Menadżer i szef ekipy aspirującej do miana najlepszej na świecie, musi także zmierzyć się z zadaniem jej zintegrowania i zadbania, by mimo odchodzących i przychodzących kolarzy team spirit pozostał taki sam.

Drużyna każdego roku się zmienia. Aby mimo wszystko było ona jednakowa, by wszyscy wyznawali podobne wartości i dobrze się w niej rozumieli, ja muszę włożyć w to dużo pracy. Nie mogę powtarzać tych samych rozwiązań, muszę porównywać i oceniać sytuację, a potem modyfikować metody działania. To tak, jak w przypadku wychowywania dzieci. Jeśli rodzice będą im wciąż powtarzali, co mają robić, to nigdy się to nie sprawdzi.

Teoria brzmi pięknie, ale obecnym tam dziennikarzom od razu przyszły na myśl konkretne przykłady, które dowiodły, bądź mogą dowodzić, że praktyka wygląda inaczej. To konflikt pomiędzy Bradleyem Wigginsem i Chrisem Froomem w 2012 roku oraz możliwy podobny spór między Geraintem Thomasem i Chrisem Froomem.

Trzymam kciuki za to, by Geraint i Chris rozumieli się tak dobrze jak dotychczas. Każdy kolarz musi zrozumieć, że trzeba pracować na rzecz lidera. Jeśli nie przyjmie tego do wiadomości, nigdy nie będzie zwyciężał. Spójrzmy chociażby na  Luke`a Rowe`a, który był w naszym składzie na Tour. On od początku wiedział, że nie będzie miał nawet najmniejszej szansy dla siebie, że jego sukces będzie równoznaczny ze zwycięstwem Chrisa w klasyfikacji generalnej. Nawet taki kolarz jak Mark Cavendish wiedział w 2012 roku, że priorytetem jest zwycięstwo Bradleya w „generalce”.

Jednak Luke Rowe, mimo że dość szybko otrzymał rolę kapitana, przez co jego wartość wzrosła, to jednak nie ten sam kolarz co Geraint Thomas. Brailsford mówił, że to, co w tej chwili drużyna może zrobić  dla Thomasa, to wspierać go i zapewniać mu warunki do rozwoju.

Nie można robić nic na siłę. Geraint pokazał potencjał w jeździe po górach i może zacząć koncentrować się na wyścigach etapowych. Mimo że osiągnął już sporo, a także dużo pracował dla innych, to wciąż jest zmotywowany i chce spełniać kolejne kolarskie marzenia. W takim przypadku pomoc kolarzowi jest relatywnie łatwiejsza.

Pomagać w rozwoju i w znalezieniu kolarskiej drogi, Team Sky ma także Michałowi Kwiatkowskiemu. Dave Brailsford nie szczędził komplementów zarówno pod adresem „Kwiato”, jak i „Gołego”.

Michał Kwiatkowski to wielki talent, posiada znakomite predyspozycje fizyczne. Obserwowaliśmy go od kilku lat i chcieliśmy go mieć w naszej drużynie. Wiemy, że jest bardzo dobry w wyścigach jednodniowych, ale myślimy o tym, żeby jego rozwój nastąpił w kierunku etapówek. Muszę przyznać, że prowadzenie Kwiatkowskiego będzie ekscytującym doświadczeniem.

Natomiast Michał Gołaś to świetny facet, poukładany, otwarty i perfekcyjnie zorganizowany. Duet Kwiatkowski-Gołaś to wielkie wzmocnienie naszej drużyny. 

Minęło pół godziny rozmowy z dziennikarzami mediów z różnych krajów (wcześniej Brailsford rozmawiał z mediami brytyjskimi), sir Dave popił dostarczone mu espresso i z pewnością słuszności swojego  zdania wyjaśnił dlaczego Ian Boswell nie wystąpi w tym roku w Tour de France.

Ian Boswell potwierdził w poprzednim sezonie, że posiada wielki talent. Jednak nie pojedzie jeszcze w Tour de France, ponieważ mogłoby to zrujnować jego karierę. Rozwój musi odbywać się długoterminowo. W 2016 roku musi pokazać, że wciąż jest głodny sukcesów, i że ma niesłabnącą motywację.

W ten oto sposób dobiegła końca rozmowa z Davem Brailsfordem. Przez szefa Teamu Sky przebija doświadczenie połączone z rozległą wiedzą, ale jednocześnie nie brakuje mu pasji i chęci zdobywania kolejnych sukcesów. W najbliższym czasie będziemy mieli okazję przekonać się jak jego myśl sprawdzi się w przypadku polskich kolarzy, a zwłaszcza Michała Kwiatkowskiego, przed którym lata specjalizacji i próby efektywnego wykorzystania tego, co dotychczas osiągnął.

Z Port d`Alcudia Marta Wiśniewska