Organizatorzy brukowanego klasyka ogłosili, że formuła wyścigu z ostatniego roku ich satysfakcjonuje i nie będą tego zmieniać.

Jak co roku głównymi atrakcjami Flandrii będą Oude Kwaremont i Paterberg. To tam atakują faworyci wyścigu. Dyrektor wyścigu Wim Van Herreweghe ogłosił to w informacji prasowej.

Wyścig jest unikalnym flamandzkim festiwalem, który sięga daleko poza nasze granice. Monument międzynarodowego kolarstwa. Zauważyliśmy, że kolarze mają coraz lepsze wyczucie trasy Ronde van Vlaanderen. Nasi najlepsi kolarze, jak Boonen, Gilbert, Van Avermaet czy Vanmarcke już marzą o wygranej w setnej edycji wyścigu. Będą musieli uważać na młodego Tiesja Benoot oraz fantastycznych Sagana, Cancellarę czy Degenkolba.

W ostatnich latach trasa uczyniła wyścig bardzo selektywnym. W ostatnich 150km pomiędzy kolejnymi sektorami bruku była przerwa maksymalnie 12km, co mocno utrudniało kontrolowanie przebiegu ścigania.

Ataki Jurgena Roelandtsa, Grega Van Avermaeta, Stijna Vendenbergha, Niki Terpstry czy Alexandra Kristoffa zostały wynagrodzone. Dzięki temu mieliśmy niesamowity finał i wspaniałe podium. Ronde kontynuuje jazdę po tej samej trasie. Rytm ostatnich 150km się nie zmieni.

Wyścig odbędzie się 3 kwietnia. Start będzie miał miejsce w Brugii, na Grote Markt. Długość wyniesie 256km. Kolarze pojadą przez Torhout (ojczyste miasto założyciela wyścigu Karela Van Wijnendaele), Kanegem (miasto Brieka Schotte) oraz Aarsele (ojczyzna Rogera Decock, najstarszego żyjącego zwycięzcy). Po przejeździe przez Zulte i Kruishoutem wyścig skieruje się na 18 podjazdów i 7 sektorów bruku. Holleweg został zastąpiony przez Jagerij.

Końcówka pozostanie jednak bez zmian. Pojawią się trzy przejazdy przez Oude Kwaremont i dwa przez Paterberg. Piąty raz z rzędu meta znajdzie się na Minderbroedersstraat w Oudenaarde.

źródło: rondevanvlaanderen.be