Niedawno Verva Active Jet dołączyła do grona ekip prokontynentalnych podwajając liczbę polskich reprezentantów na tym szczeblu. To jednak uszczupliło liczbę naszych grup na najniższym poziomie, wśród których została już tylko jedna drużyna…

Kolarstwo zyskuje na wiarygodności, bo liczne afery dopingowe były dość dawno, a nowe już nie mają takiego “rozmachu” jak te związane z Festina czy Rabobankiem. Jeśli ktoś myśli, że będzie niczym Lance Armstrong i uniknie przez lata weryfikacji to jest, najdelikatniej mówiąc, głupcem. Oczywiście wciąż zdarzają się pojedyncze przypadki, ale można uznać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. W świecie ten trend spowodował m. in. powrót niemieckiej telewizji do kolarstwa, czy generalnie wzrost zainteresowania ściganiem na rowerze szosowym.

W Polsce kolarstwo cieszy się również coraz większym zainteresowaniem. Pisałem o tym kilkukrotnie, wspominając chociażby o rosnącej ilości imprez dla amatorów, a wiąże się to na pewno z wynikami osiąganymi przez naszych reprezentantów. Wydaje się, że kolejną świetną informacją dla tego sportu w naszym kraju było wejście Orlenu do sponsoringu w grupie Piotra Kosmali. O ile osoba Dariusza Miłka i jego zamiłowanie do kolarstwa jest znane od lat, to sponsora formatu Orlenu w kolarstwie w Polsce nie było. Być może wielu zna markę CCC, ale niekoniecznie chodzi w butach tej firmy. Orlen też wielu zna i równie wielu tam zaopatruje się w paliwo, więc wydaje się, że kontakt potencjalnego kibica z marką jest dużo większy. Czy to przyspieszy dalszy rozwój kolarstwa w naszym kraju?

Na dwoje babka wróżyła. Oczywiście dołączenie Verva Active Jet do grona grup prokontynentalnych jest ogromnym sukcesem i podobnie jak wielu kibiców czekam na ich rywalizację z CCC Sprandi Polkowice. Przez lata nieczęsto mieliśmy możliwość oglądania walki dwóch polskich drużyn na zagranicznych wyścigach, nawet tych niższej rangi, a teraz istnieje możliwość, że podopieczni Piotra Wadeckiego i Piotra Kosmali staną ramię w ramię na starcie w wyścigu World Tour. Taki stan rzeczy wynika między innymi z konsekwentnej realizacji założonych planów. Piotr Biliński, właściciel ekipy, zakładając ją chciał w ciągu pięciu lat wystartować w Tour de France. Wówczas wielu patrzyło na to z przymrużeniem oka i lekkim niedowierzaniem, a tymczasem ta grupa zrobiła właśnie kolejny krok w tym kierunku. Cyryl Szweda, rzecznik prasowy Active Jet, w lipcu informował o całym procesie licencyjnym i wymogach jakie trzeba spełnić, by do grona grup Pro Continental się dostać. Komisja UCI pozytywnie rozpatrzyła wniosek polskiej drużyny, co cieszy, bo rywalizacja z najmocniejszymi daje możliwości do dalszego rozwoju.

Problem pojawia się, gdy zejdziemy szczebel niżej w podziale drużyn w kolarskim peletonie, zwłaszcza w Polsce. Na chwilę obecną możemy być pewni, że w 2016 roku oprócz wspominanych powyżej dwóch grup na rodzimych szosach będzie się jeszcze ścigać ekipa Wibatechu. Zatrudnienie Marka Rutkiewicza przez grupę Wiesława Ciasnochy to oczywiście doskonałe wzmocnienie, ale czy uchroni polskie wyścigi przed duopolem CCC i Active Jet? Kolarstwo jest na szczęście sportem o dość dużej losowości i często o wyniku wyścigu decyduje przypadek, chwila nieuwagi czy zlekceważenie ucieczki, ale… Niejednokrotnie bywało, że polskie grupy w wyścigach jechały przeciwko CCC Sprandi Polkowice, by móc jakkolwiek rywalizować z “pomarańczowymi”. Teraz na ten poziom sportowy powinna wskoczyć grupa Piotr Kosmali i rywalizacja będzie bardziej wyrównana. Obawiam się jednak, że wyrównana tylko pomiędzy tymi dwoma ekipa. Aktualnie nie wiadomo, czy wciąż będzie istnieć grupa Domin Sport ani czy Dariusz Banaszek będzie współpracował z ukraińskim Kolssem. To powoduje, że dodatkowa drużyna na poziomie prokontynentalnym powoduje, że znikają de facto 3 drużyny z trzeciej dywizji.

Nie od dziś wiadomo, że kolarska ekipa to niezbyt dochodowy biznes. Cieszy jednak fakt, że zarówno CCC, jak i Verva Active Jet mocno postawiły na młodych zawodników, a to przecież dość ryzykowna inwestycja. Przez lata mówiło się o tym, że zawodnicy po ukończeniu wieku juniora mieli problemy z możliwością ścigania się. Kontrakt w grupie zawodowej zapewne pomoże w rozwoju i da dużo więcej szans na rywalizację. Tutaj wychodzi jednak problem wynikający z małej ilości ekip kontynentalnych, bo o ile kontrakt zawodowy tych młodzieżowców to świetna sprawa, to niestety nie będą mieli z kim się ścigać. Niska ranga polskich wyścigów powoduje, że i tak niezbyt wielka ilość ekip zagranicznych może wystartować, a tylko 3 grupy zawodowe z naszego kraju spowodują, że peleton na rodzimych wyścigach będzie jeszcze bardziej uszczuplony. Do tego Verva Active Jet niektóre z naszych wyścigów “odpuszcza”.

Wychodzi więc na to, że mamy do czynienia z ciekawym równaniem, w którym 1 + 1 daje wynik ujemny. Miejmy nadzieję, że do końca roku jeszcze coś się zmieni w tej kwestii i choćby jedna, dodatkowa ekipa powstanie, bo w kraju mistrza świata i trzeciego kolarza Vuelta a Espana niedługo nie będzie miał się kto ścigać…

Kuba Szymański