Po ostatnich zamachach terrorystycznych w Paryżu z pewnością każdemu z nas przemknęła przez myśl obawa, że kolarskie wyścigi także mogą być potencjalnym celem terrorystów. Michael Rogers (Tinkoff-Saxo) postanowił podzielić się refleksjami na ten temat publicznie. 

Kiedy dowiedziałem się, co wydarzyło się w Paryżu ciągle z tyłu głowy myślałem o Tour de France, który jest wielkim międzynarodowym wydarzeniem sportowym, na który patrzy cały świat. Wielu kolarzy o tym myśli, bo przecież przejeżdżamy obok tysięcy ludzi stojących przy drodze, którzy nie są nawet odgrodzeni od nas barierkami. Myślę, że trzeba do tego podchodzić krok po kroku, nie podejmując nerwowych decyzji, bo pewne rozwiązania mogłyby zabić nasz sport. Mam nadzieję, że służby porządkowe będą pewne, że droga, którą jedziemy jest czysta – powiedział Rogers australijskim mediom.

Rogers odniósł się także do odwołanego w maju br. niemieckiego wyścigu May Day Eschborn-Frankfurt, znanego jako Grand Prix Frankfurtu. Wówczas policja zatrzymała małżeństwo islamskich ekstremistów, którzy planowali atak na wyścig. Agencja Associated Press podała, że w ich mieszkaniu znaleziono sprzęt używany do produkcji bomb.

Udaremniona próba zamachu w Niemczech oraz udany zamach nieopodal paryskiego stadionu Stade de France pozwalają przypuszczać, a nawet być pewnym, że sportowe imprezy także są obiektem ataków terrorystów.

W wywiadzie, oprócz odniesień do zagrożenia terrorystycznego, Rogers potwierdził także, że po sezonie 2016 zakończy karierę.

Myślę, że już czas. Szesnaście lat profesjonalnej kariery przyniosło mi wiele i jestem dumny z tego, co osiągnąłem, ale już dość. Fizycznie ten sport jest bardzo wymagający, poza tym moje córki rosną bardzo szybko, więc czas pobyć trochę ojcem i zająć się innymi rzeczami – zakończył Rogers.

źródło: cyclingnews, Foto: Tim de Waele