Michał Kwiatkowski na kilka dni przed Mistrzostwami Świata w Richmond udzielił wywiadu dla oficjalnej strony Międzynarodowej Unii Kolarskiej.

 

Rok temu, w Hiszpanii, stałeś się pierwszym polskim zawodowcem w historii, który założył koszulkę mistrza świata. Czy uważasz, że jesteś jednym z faworytów do wyścigu w Richmond?

Tak. Wyścig o mistrzostwo świata to zawsze loteria. Zawsze istnieje grupa kolarzy, która może wygrać ten wyścig. Byłem do niej zaliczany w zeszłym roku. Sprawdziłem także tegoroczną trasę. Ostatnie pięć kilometrów jest dość trudne. Miejmy nadzieję, że będę mógł walczyć o czołowe lokaty. Chciałbym być w decydujących momentach w czołówce i walczyć o obronę tęczowej koszulki. To byłoby niesamowite, ale wiem, jak trudno będzie to osiągnąć. Trudno było już w zeszłym roku, więc teraz będzie jeszcze trudniej.

 

Co sądzisz o tegorocznej rundzie? Jacy zawodnicy mają szansę na wygraną? 

To bardzo długi wyścig, prawie 260 km. To co jest pewne, to fakt, że wygra najsilniejszy zawodnik. Ostatnie pięć kilometrów powinno zadowolić specjalistów od klasyków, a ostatnia prosta do mety pasuje sprinterom.

Trzeba mieć dobry dzień i naprawdę zaoszczędzić energię aż do ostatniego okrążenia, aby mieć możliwość walki na ostatniej prostej. Oczywiście nie jest to wyścig dla typowych sprinterów, więc trzeba będzie być wszechstronnym.

 

Porozmawiajmy teraz o tęczowej koszulce. Byłeś ubrany w nią w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Jak można opisać to uczucie zdobycia najbardziej pożądanej koszulki w kolarskim świecie?

To zmieniło moje życie. Ludzie na całym świecie zaczęli mnie rozpoznawać.

W Polsce to jest naprawdę ogromne zjawisko. Dostaję dużo wsparcia od fanów. Oni naprawdę cieszyli się razem ze mną ze zwycięstwa. Z resztą w Europie i generalnie na całym świecie, kiedy się ścigam, dostaję dużo wsparcia od kibiców. Wszyscy wracają do tego zwycięstwa w Ponferradzie.

Gdy krzyczą mój pseudonim lub nazwisko na ciężkim pojeździe, to daje dużo motywacji. Byłem więc bardzo zadowolony z tego, że mogę ścigać się z tęczową koszulką. To był niesamowity rok. To była też wielka odpowiedzialność, ale starałem się pokazać jak najlepiej.

 

Kiedy byłeś dzieckiem ścigałeś się w Mini Tour de Pologne. W tym roku wróciłeś na wyścig jako Mistrz Świata. Jak było?

To było niesamowite, naprawdę. Nie byłem w dobrej formie w tym okresie, a dodatkowo decyzja o starcie w tym wyścigu nie była najlepszym pomysłem. Tour de Pologne rozpoczynało się zaraz po Tour de France, ale oczywiście cieszę się, że mogłem ścigać się w Polsce, by odwdzięczyć się fanom za wsparcie. Pomimo tego, że nie czułem się najlepiej i nie ukończyłem rywalizacji, to mam bardzo dobre wspomnienia z tego wyścigu. Polscy fani, publiczność jest niesamowita. Wiele osób przyszło oglądać wyścig. To zawsze pozostanie w mojej głowie.

 

Podobnie jak kilku zawodników w zawodowym w peletonie, często korzystasz ze Stravy. Masz już dużo KOMów

Nie wiem! Sprawdzę to. To jeden z mediów społecznościowych, którego używam. Jest to rodzaj kontaktu z ludźmi, z moimi fanami. Zawsze pytają o to, gdzie jestem i co robię. Strava jest jednym z nich, gdzie można bezpośrednio pokazać gdzie jestem i podzielić się swoim odczuciem po treningu lub wyścigu. Dostaje też wiele komentarzy na Stravie i czytam je. Cieszę się, że ludzie którzy nie mogą mnie obejrzeć podczas wyścigu, mogą sprawdzić jak ciężko pracuję na to.

 

Jaki jest twój cel na przyszły sezon?

Przyszły sezon? Trudno powiedzieć. Powiedzmy, że w tym momencie jestem naprawdę skoncentrowany na końcówce tego roku. Nie planuje dokładnie jeszcze tego co będzie później, ale oczywiście, że będę musiał się zresetować i zmotywować, by osiągnąć dużo, dużo więcej niż w tym roku.

 

Źródło: UCI.ch