Prawdopodobnie niewielu spodziewało się, że po pierwszym tygodniu Vuelta a Espana liderem będzie Tom Dumoulin. Holender liczy, że stać go będzie na walkę na królewskim etapie.

Zawodnik Giant-Alpecin zaskoczył obserwatorów wyścigu świetną formą na trudnych górskich etapach przed pierwszym dniem przerwy. Już jutro odbędzie się jednak jeden z najcięższych odcinków w historii wyścigu. Profil wydaje się zbyt ciężki dla specjalisty od jazdy na czas.

Dobrze mi idzie. Wczoraj mieliśmy długą podróż do hotelu, więc późno się położyliśmy. Dzisiaj na szczęście jest łatwy dzień. Pojechaliśmy na krótką przejażdżkę do Andory, było miło. Jestem bardzo zadowolony ze swojej dotychczasowej postawy w wyścigu. Wyszło dużo lepiej niż się spodziewałem.

Zwłaszcza wygrana etapowa była niesamowita i bardzo specjalna. Czerwona koszulka jest wspaniała i tworzy bardzo miły dodatek. Gdyby ktoś mi dwa tygodnie temu powiedział, że wygram etap z finiszem na podjeździe i będę nosił koszulkę lidera w pierwszym dniu przerwy, to uznałbym, że jest szalony.

Jutro czeka nas najtrudniejszy etap tegorocznej Vuelty, na mecie będziemy wiedzieć dużo więcej. W normalnych okolicznościach powiedziałbym, że to zbyt wiele, ale dziewiąty etap również nie był dla mnie, a wygrałem. Zobaczymy jak to wyjdzie. Na wcześniejszych etapach pokazaliśmy, że mamy mocną ekipę, która bierze na siebie odpowiedzialność za wyścig i możemy być z tego dumni. Będziemy walczyć i damy z siebie 100% do mety, a potem wyciągniemy wnioski.

fot. Bettiniphoto