FOTO/PHOTO: J. A. MIGUELEZ/Unipublic.

Całemu zespołowi Giant – Alpecin, podczas dnia przerwy towarzyszyć będą mieszane uczucia. Co prawda niemieckiej ekipie udało się utrzymać czerwoną koszulkę lidera, jednak do tej pory John Degenkolb nie odniósł ani jednego triumfu. Czarę goryczy przelał 10 etap, kiedy to jeden z najlepszych sprinterów na świecie przysnął w końcówce.

Po przekroczeniu linii mety, w doskonałym humorze nie był nawet posiadacz czerwonej koszulki – Tom Dumoulin. Holender przyznał, że bardzo liczył na zwycięstwo kolegi z zespołu.

Cieszę się, że nadal jestem liderem, jednak dzisiaj priorytetem było zwycięstwo Johna. Niestety, skończył na drugim miejscu. Bardzo tego żałujemy, jednocześnie pamiętając, że na tym polega kolarstwo. Pracowała cała drużyna, każdy dał z siebie wszystko. Niestety, nie daliśmy rady.

Niespełna 25-letni kolarz nie wyklucza też dalszej walki w klasyfikacji generalnej.

Zobaczymy jak pójdzie mi w środę. Największym problemem może być zmiana pogody. Zawsze ciężko jest przestawić się z upału i wysokiej wilgotności na suche 15 stopni. Każdy powinien mieć z tym problem. Nie sądzę jednak, żebym ja odczuwał to gorzej niż inni. Czy będę w stanie wygrać? Wczoraj też o tym nie myślałem, a udało się. Jedyne co mogę zrobić to oczyścić umysł i pojechać swoje.

Czy Vuelta a Espana 2015 będzie wyścigiem, na którym objawi się światu nowa gwiazda wyścigów wieloetapowych? Pierwszą odpowiedź poznamy już w środę, kiedy po dniu przerwy kolarze zmierzą się z etapem prowadzącym po terytorium Andory.

 

fot. lavuelta.com