Od debiutu grupy Di2 Shimano minęło już sześć lat i wydawało się, że SRAM przespał swoją szansę. Teraz, by zrekompensować spóźnienie, firma wprowadza innowacyjne rozwiązania.

Pierwsza elektroniczna grupa SRAM będzie się nazywała eTap Red. Główną przewagą nad konkurencją ze strony Shimano Di2 oraz Campagnolo EPS jest brak jakichkolwiek kabli. Wszystko ma przebiegać bezprzewodowo. Każda część grupy (manetki oraz obie przerzutki) jest niezależna i ma swoją baterię i nadajnik.

Takie rozwiązanie jest nie tylko prostsze i schludniejsze, ale również łatwiejsze do instalacji. Bez przewodów wystarczy założyć części na swoje miejsce i połączyć je nadajnikami, co według SRAMa ma zajmować tylko kilka minut. Kolejnym zyskiem jest brak w ramie dodatkowej baterii i otworów na przewody.

Kolejną innowacją jest działanie. SRAM zmienił zasady zmieniania biegów – prawa manetka wrzuca cięższy bieg, a lewa lżejszy. Przy użyciu obu naraz łańcuch zmieni położenie na korbie (zależnie od aktualnej pozycji na cięższy lub lżejszy bieg). Prawdopodobnie potrzeba trochę czasu, by się do tego przyzwyczaić, ale działanie przypomina zmianę biegów w samochodowych skrzyniach półautomatycznych.

By uniknąć zakłóceń i niepotrzebnych połączeń nadajników, SRAM stworzył swój własny protokół połączenia, Airea. Każde odnowienie połączenia ma nowy kod ochronny, by zablokować możliwość zmieszania dwóch rowerów.

Rzecz niezwykle ważna – baterie. Przednia i tylna przerzutka mają mieć zasięg około 1000km i ładować się do pełna w 45 minut. Manetki korzystają z baterii CR2032, które powinny wytrzymywać nawet kilka lat.

Cena znajduje się w środku rynku. Około 10500zł (znana jest tylko cena w dolarach amerykańskich) to więcej niż za Dura Ace Di2, ale mniej niż za Campagnolo EPS. Dla mniej wymagających SRAM powinien niedługo przygotować tańsze wersje Force i Rival eTap.

fot. outsideonline