Fot. Tinkoff

10 etap hiszpańskiej Vuelty był typowym odcinkiem przelotowym. Mimo to, na podjeździe znajdującym się około 20 kilometrów przed metą, doszło do sporej selekcji. Podczas wspinaczki blisko czoła znajdował się zachowujący czujność Rafał Majka.

Najlepszy polski góral, po “nieco słabszym dniu”, znów imponował siłą i spokojem. Jak się okazuje, wrażenia wizualne były jak najbardziej uzasadnione.

Etap był nieco nerwowy, trzeba było go dobrze rozegrać taktycznie. Mimo to fizycznie nawet się nie zmęczyłem. Koledzy doskonale osłaniali mnie od wiatru i przeprowadzali na czoło peletonu. Jutro dzień odpoczynku, jednak myślami jestem już przy etapie środowym. Prawdopodobnie będzie to najtrudniejszy odcinek jaki pojadę na wielkim tourze! – napisał na swojej stronie dziewiąty kolarz klasyfikacji generalnej.

Bez wątpienia, kibice kolarza urodzonego w Zegartowicach mają solidną podstawę do myślenia o dobrym miejscu ich pupila w klasyfikacji generalnej całego wyścigu. Pierwszym z decydujących odcinków będzie etap 11, który rozegra się na terytorium Andory. Niestety należy pamiętać, że Majka często miewał problemy z utrzymaniem formy podczas wolnej doby.