Organizatorzy przyczynili się do słabego rezultatu Tinkoff-Saxo w drużynowej jeździe na czas otwierającej Osterreich Rundfahrt. Przez przedłużające się procedury mierzenia rowerów na starcie w odpowiednim momencie pojawiło się jedynie czterech reprezentantów drużyny.

Ekipa Olega Tinkova, w składzie której jedzie Paweł Poljański, zajęła ostatnie miejsce w jeździe drużynowej na czas o długości 5.4km. Do zwycięzców, drużyny Katusha, stracili aż 27 sekund. Regulaminowy pomiar rowerów odbywał się pomiędzy startami drużyn, które wyruszały na trasę w odstępach dwuminutowych. Dyrektor sportowy Tinkoff-Saxo na ten wyścig, Nicki Sorensen, stwierdził, że prędzej czy później opóźnienie musiało się pojawić.

Złożyliśmy zażalenie do organizatorów, ponieważ wszyscy nasi kolarze byli gotowi na czas w miejscu startu. To bardzo kosztowna pomyłka, zwłaszcza że przyjechaliśmy tutaj walczyć o najwyższe miejsca klasyfikacji generalnej. Będziemy musieli poczekać na odpowiedź sędziów. Zobaczymy czy zostanie nam to jakoś wynagrodzone.

Drużyny startowały w dwuminutowych interwałach, a w jazdach drużynowych na czas zazwyczaj odstępy wynoszą trzy minuty. Jeden z kolarzy BMC się spóźnił, dlatego kontrola naszych rowerów zaczęła się niecałe dwie minuty przed zaplanowanym startem. W efekcie tylko Hansen, Chris Anker, Poljański oraz Zaugg mieli gotowe rowery na czas. Pozostała czwórka, również lider Kiserlovski, została wstrzymana.

Drużyna włożyła wiele pracy i trudu, by przybyć na Tour of Austria w wysokiej formie i walczyć w klasyfikacji generalnej. Będziemy się starali jak najlepiej wykonywać swoją pracę na kolejnych etapach. Chłopaki są dobrze przygotowani i, bez względu na wszystko, będą walczyć.

Odpowiedź sędziów powinna się pojawić dzisiaj przed startem etapu.