Christopher Froome jest spokojny i pewny siebie w przededniu Tour de France. Powraca do walki o najwyższe trofeum, silniejszy po ubiegłorocznej kontuzji.

Lider Team Sky wypowiedział się na temat swojej formy na konferencji prasowej w Utrechcie.

„Z osobistego punktu widzenia rozpoczynam ten wyścig w idealnej formie. Droga do tegorocznego Touru dla mnie rozpoczęła się już rok temu, kiedy po kraksie wycofałem się z wyścigu. Już wtedy myślałem o najlepszym sposobie na powrót do Tour de France w jak najwyższej formie. 

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tu być. Jesteśmy tutaj. To był rok przygotowań, a do tego jestem otoczony najmocniejszą ekipą w wyścigu. Każdy z członków tej drużyny wylewał siódme poty, żeby dostać się do naszej grupy i być w formie. Mamy silnych specjalistów od klasyków i mamy nadzieję, że to pomoże mi przetrwać ciężki pierwszy tydzień. Jak tylko wjedziemy w góry, to uruchomimy swoje górskie kozice – chłopaków, którzy naprawdę potrafią się wspinać. Będą się starali pomóc mi w każdy sposób. Myślę, że wszyscy nie mogą się doczekać startu.”

Rok temu Froome bronił tytułu startując w Leeds. Kilka dni później musiał się wycofać przez kraksę. Teraz staje na starcie zrelaksowany i spokojny, jako numer 31, a nie będący pod największą presją numer 1.

„Myślę, że to ma wielkie znaczenie dla mojego samopoczucia. Kolejną rzeczą, czysto osobistą, jest fakt, że oczekuję dziecka pod koniec roku, a to pozwoliło mi oczyścić głowę. Już nie czuję tak dużej presji. Nie będąc obrońcą tytułu mogę bardziej skupić się na jeździe. Chciałbym wyjaśnić, że to nie kocie łby wyrzuciły mnie z wyścigu w zeszłym roku. Wtedy nawet nie zobaczyłem kostki, nie dotarłem tak daleko. Jak powiedziałem „klasykowcy”, których mamy w drużynie będą mnie bardziej chronić na trudnym etapie po brukach. Byliśmy tam i wykonaliśmy rekonesans po kostce. Jestem szczęśliwy, że przejadę taki etap i nie mogę się go doczekać.

 Myślę, że jutrzejsza jazda na czas będzie od razu mocnym wejściem w wyścig. Już tutaj rozpoczyna się walka o klasyfikację generalną, nawet na tak krótkim dystansie. Długość prologu to prawie 14km, więc oczekuję różnic nawet około 20 sekund między faworytami w klasyfikacji generalnej. Zdecydowanie wyścig rozpocznie się mocnym uderzeniem już jutro.

Tour jest bardzo otwarty. Tym razem to nie będzie walka dwóch faworytów. Tutaj w górach nie obserwujesz jednego człowieka, tylko masz listę około ośmiu przeciwników. Jeśli oni pojadą, to musisz być gotowy. To jedna z pięknych cech tegorocznej Wielkiej Pętli. Prawdopodobnie to będzie jeden z bardziej wymagających Tourów jaki widzieliśmy w ostatnich latach.”

Michał Kapusta

Foto: Team Sky