Do 102 edycji Tour de France został już niecały tydzień. Tym samym zaprezentujemy państwu sześć ostatnich edycji Wielkiej Pętli. Na sam początek pod lupę weźmiemy wyścig z 2009 roku, który był zapowiadany jako wielki powrót Lance’a Armstrong’a.

Cała impreza zaczęła się prologiem w Monaco. Na 15 kilometrowej trasie najlepszy okazał się Fabian Cancellara, który wyprzedził Alberto Contadora i Bradleya Wigginsa. Co ciekawe, na półmetku rywalizacji najlepszy był El Pistolero, który już u wybrzeży morza Śródziemnego ubrał koszulkę najlepszego górala.

Następne dwa odcinki prowadziły przez płaskie tereny, co dawało możliwość pokazania się sprinterom. Jak się okazało, pierwsze łatwe finisze padły łupem Marka Cavendisha, któremu nikt nie potrafił zagrozić. Dopiero czwartego dnia rywalizacji doszło do pierwszych poważnych przetasowań faworytów. Na ulicach dookoła Montpellier, podczas drużynowej czasówki, najlepsza była Astana, która nadrobiła sporo czasu nad najgroźniejszymi rywalami Contadora i Armstronga. Zdecydowanie największy balast czasowy przypadł Cadelowi Evansowi, który stracił razem z ekipą Silence – Lotto aż 2 minuty i 35 sekund.

Co ciekawe, podczas kolejnego etapu transferowego, przeznaczonego raczej dla sprinterów, jako pierwszy linię mety przekroczył Thomas Voeckler, który po raz kolejny zaznaczył swoją obecność w Le Tour. Szósty etap był pierwszą wycieczką kolumny wyścigu za granice Francji. Etap do Barcelony przyniósł kibicom wiele emocji. Finisz w stolicy Katalonii był bowiem usytuowany na szczycie wzgórza Montjuic. Jeszcze na kilometr do mety na czele jechał samotnie David Millar, jednak peleton był bezlitosny i złapał doświadczonego Brytyjczyka. Finisz pod górę padł łupem Thora Hushovda, który znacznie zbliżył się do Cavendisha w klasyfikacji punktowej.

Siódma odsłona walki o żółty trykot miała miejsce w samym sercu Pirenejów. Piątkowy etap był bowiem pierwszym górskim na trasie 96. Grande Boucle. Na kolarzy czekał podjazd pod Arcalis, znajdujący się w Andorze. Jak się okazało peleton odpuścił kilkuosobową ucieczkę, która zdołała dojechać do mety. Etapowy skalp na swoim koncie zapisał Brice Feillu, a koszulkę lidera założył Rinaldo Nocentini. Ciekawie działo się także w grupie zasadniczej. Na atak w końcówce zdecydował się Alberto Contador, który zostawił z tyłu kolegę z drużyny i drugiego z faworytów, Lance’a Armstronga, co podzieliło kolarzy jadących w kazachskim zespole do końca wyścigu.

Kolejny etap, kończący się w Saint – Girons był wymarzonym terenem dla uciekinierów. Swoją szansę doskonale wykorzystał Luis Leon Sanchez, który na finiszu uporał się z partnerem z odjazdu Sandym Casarem. Podobnie sytuacja miała się w niedzielne popołudnie. Etap do Tarbes był kolejnym preferującym puncherów. Tym razem w końcówce na czele znaleźli się Pierrick Fedrigo i Franco Pelizotti, a etapowy triumf zanotował ten pierwszy. Pelizotti zaczął jednak marsz po koszulkę w czerwone grochy. Co ciekawe, zwycięstwo Francuza zakończyło przejazd peletonu przez Pireneje, który nie przyniósł żadnych ważnych rozstrzygnięć. Kibice jak jeden mąż powtarzali, że jest to wina źle ułożonej trasy, gdyż dwa odcinki kończyły się w miastach oddalonych od prawdziwych gór o kilkadziesiąt kilometrów, przez co faworyci nie mieli ochoty atakować.

Po dniu przerwy na pierwsze strony gazet powrócili sprinterzy. Po raz kolejny, dwukrotnie najlepszy okazał się Mark Cavendish, który po raz drugi zdobył zieloną koszulkę, odbierając ją Hushovdowi, który starał się zebrać jak najwięcej punktów na lotnych premiach. Etap 12 był za to kolejnym popisem zawodników gustujących w długich ucieczkach. Tym razem jednak samotnie linię mety przekroczył Nicki Soerensen.

Trzynasty, deszczowy etap był jedynym prawdziwie pagórkowatym na trasie Tour de France 2009. Trasa prowadząca przez Wogezy była jednak trudna nie tylko ze względu na kilka wspinaczek, ale także padający deszcz. Jak można się było spodziewać, po raz kolejny do mety dojechała ucieczka. Tym razem jednak triumf Heinricha Hausslera był wyjątkowy. Jeżdżący wówczas z niemiecką licencją kolarz ekipy Cervelo Test Team, przekraczał linię mety zalany łzami szczęścia.

Kolejny odcinek kończący się w Besancon zakończył się kolejną udaną ucieczką. Tym razem etap przypadł kolarzowi Katushy Sergeiowi Ivanovowi, a jego dwóch kompanów, Geogre Hincapie i Christophe Le Mevel wskoczyło do czołowej 10 klasyfikacji generalnej. Przed najważniejszymi etapami liderem nadał był Nocentini, który o tylko 5 sekund wyprzedzał Hincapie’go i o 6 sekund Contadora.

Drugi tydzień rywalizacji kończył się w szwajcarskiej stacji narciarskiej Verbier. Pierwszy z alpejskich podjazdów był też świadkiem pierwszego etapowego triumfu Alberto Contadora, który nie dał szans swoim rywalom. Ta 10 kilometrowa wspinaczka ukazała też jak wyglądać będzie klasyfikacja generalna. 43 sekundy po El Pistolero linię mety przekroczył 24 letni Andy Schleck. 20 sekund po Luksemburczyku na kresce pojawił się Vincenzo Nibali, a kolejne 3 sekundy stracił Frank Schleck, który przyprowadził na metę Bradleya Wigginsa i obrońcę tytułu Carlosa Sastre. Pierwsze straty poniósł też Armstrong, który na metę wpadł minutę i 35 sekund po księgowym.

Etap otwierający trzeci tydzień rywalizacji był kolejnym preferującym uciekinierów. Grupa śmiałków nie omieszkała z tego nie skorzystać, czego skutkiem była wygrana Mikela Astarlozy. Niestety Hiszpan zaliczył później wpadkę dopingową, przez co triumf został mu odebrany i przekazany Sandemu Casarowi. Była to jednak cisza przed burzą.

Następnego dnia na kolarzy czekał królewski etap z metą w Le Grand Bornard. Zawodnicy mieli do pokonania aż 5 górskich premii, w tym dwie ostatnie (Col du Romme i Col de la Colombiere), pierwszej kategorii, znajdowały się mniej niż 30 kilometrów przed metą. Zdecydowanie najmocniejsza tego dnia była trójka Contador – bracia Schleck, która na ponad dwie minuty odjechała dwójce Nibali – Armstrong. Jeszcze więcej stracili pozostali faworyci. Bradley Wiggins wjechał na metę 3 minuty po zwycięzcy, a Cadel Evans prawie pół godziny.

18 etap miał jednak nieco zmienić sytuację na korzyść rywali braci Schleck. Na czwartek zaplanowano bowiem czasówkę wokół Annecy, która odpowiadała raczej zawodnikom specjalizującym się w samotnej walce z czasem. Choć wydawało się, że swój drugi triumf odniesie Fabian Cancellara, w ostatniej chwili lepszy czas uzyskał Contador, który umocnił się na prowadzeniu w generalce. Znacznie gorzej poszło rodzeństwu z Luksemburga. Młodszy z braci Schleck utrzymał się jednak na drugiej pozycji w GC, ale Frank spadł aż na szóste miejsce.

19 odcinek był kolejnym z przejściowych. Co ciekawe, znajdujący się w końcówce stosunkowo długi podjazd wytrzymał Cavendish, który po raz piąty mógł wznieść ręce w geście triumfu. Mimo to, w walce o zielony kostium nadal prowadził Hushovd, który na górskich etapach systematycznie ciułał punkty w ucieczkach.

Ostatni z górskich, 20 etap wyścigu kończył się legendarnym podjazdem pod Mont Ventoux. Według organizatorów miała to być wisienka na torcie, jednak klasyfikacja była już na tyle ułożona, że niewiele się działo. Kilkanaście sekund stracił tylko Wiggins, który nie wytrzymał tempa narzucanego przez Andego Schlecka.

Wówczas stało się już jasne, że swoją drugą wielką pętlę wygra Alberto Contador, a powrót Lance’a Armstronga nie będzie taki, jaki sobie wymarzył. Na ostatnim etapie kończącym się na Polach Elizejskich najlepszy był znów Cavendish, który jednak mimo 5 wygranych etapów wrócił do domu bez zielonej koszulki.

Tour de France 2009 z pewnością zapadło w pamięć wielu kibicom. Swoje doskonałe wyścigi pojechali z pewnością Contador, bracia Schleck, Wiggins i Cavendish, a o detronizacji mógł wówczas mówić ten, którego nazwiska nie powinno się wymieniać. Jednocześnie doskonała postawa młodszego z luksemburskiej dwójki stał się głównym tematem rozmów o kolejnym wielkim mistrzu. W końcu stanął na drugim stopniu podium mając zaledwie 24 lata. Jak się skończyło, każdy wie.

 

Czołowa 10 Tour de France 2009:

1. Alberto Contador

2. Andy Schleck +4’11”

3. Lance Armstrong +5’24”

4. Bradley Wiggins +6’01”

5. Frank Schleck +6’04”

6. Andreas Kloden +6’42”

7. Vincenzo Nibali +7’35”

8. Christian Vande Velde +12’04”

9. Roman Kreuziger +14’16”

10. Christophe Le Mevel +14’25”

 

Klasyfikacja punktowa – Thor Hushovd

Klasyfikacja górska – Franco Pelizotti

Klasyfikacja młodzieżowa – Andy Schleck

 

fot. inrng.com