Jazda Alberto Contadora na 16 etapie tegorocznego Giro d’Italia zrobiła ogromne wrażenie zarówno na kibicach, jak i na samych rywalach znakomitego Hiszpana. Wszystko wskazuje na to, że dzisiejszą jazdą zapewnił on sobie co najmniej miejsce na podium włoskiej imprezy.

Wtorkowy odcinek, przebiegający przez legendarne Mortirolo i kończący się w miejscowości Aprica, rozgrzał do czerwoności wszystkich fanów kolarstwa. Wielki mistrz Alberto Contador nie dość, że odrobił prawię minutę do Fabio Aru, to jeszcze bez większych problemów zaatakował i odebrał mu nadzieje związane z ewentualnym triumfem w klasyfikacji generalnej. Sam El Pistolero również był niezwykle podekscytowany przebiegiem wtorkowej rywalizacji.

To był bardzo ciężki dzień, niezwykły etap. Kolarstwo to nie matematyka. Na zjeździe złapałem gumę, po czym dość szybko złapałem koło Ivana Basso. Mimo to nie byłem w stanie od razu dość czuba peletonu, gdyż z przodu poszedł gaz. Myślę, że mogę być zadowolony z dzisiejszych różnic, tym bardziej, że powrót do czoła nie był czymś prostym. Chciałem też pomóc Stevenowi Kruijswijkowi, jednak nasz plan nie wypalił. Jestem też pod wrażeniem jazdy Mikela Landy. Takie etapy pamięta się bardzo długo. – powiedział zwycięzca Corsa Rosa z 2008 roku.

Choć klasyfikacja generalna wydaje się być ułożona, sprawa zwycięstwa w całej imprezie nadal jest otwarta. Kolarzy nadal czekają jeszcze trzy bardzo ciężkie etapy, które dają ogromną możliwość zaatakowania pozycji lidera wyścigu.

 

fot. tinkoffsaxo.com