W wywiadzie dla VeloNews.com dyrektor Giro d’Italia Mauro Vegni potwierdził, że start w USA jest bliżej, niż wielu uważa. Kiedy odbędzie się pierwszy w historii start Wielkiego Touru spoza Europy?

Przy okazji dnia przerwy w “Różowym Wyścigu” dyrektor Giro rozmawiał z VeloNews i zdradził, że jest w trakcie rozmów na temat historycznego wydarzenia, jakim byłby start włoskiego wyścigu w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Przy okazji setnej edycji wyścigu w 2017 roku ma się odbyć „coś wielkiego”, jak określił to Mauro Vegni. Czy amerykański sen się ziści? Na razie dyrektor Giro nie zdradził kiedy i gdzie miałby się odbyć start, ale potwierdził, że stara się połączyć Stany i Giro. Amerykański rynek staje się coraz ważniejszy dla organizatora – RCS Sport. Firma rozpowszechniła także Gran Fondo Giro d’Italia w USA

Giro w USA jest bardziej możliwe niż ktokolwiek uważa. Chcemy przenieść Giro do rozwijających się europejskich krajów, a także na inne regiony, jak USA czy wschodnia Azja. Jesteśmy bardzo szczęśliwi słysząc, że popularność naszego wyścigu w USA rośnie każdego roku, gdyż jest to dla nas bardzo ważny rynek. Cieszy nas także fakt, że Włochy są krajem, którym Amerykanie się bardzo interesują – zarówno wyścigiem jak i widokami, jedzeniem, historią.”

W przeszłości również organizatorzy Tour de France próbowali przenieść się do Kanady, USA, a nawet Gwadelupy, ale zawsze coś się nie zgadzało. Było zbyt daleko lub zbyt drogo. Podobnie włoscy włodarze byli blisko ziszczenia swoich starań w 2012 roku, kiedy start miał odbyć się w Waszyngtonie, ale ostatecznie postawiono na Danię.

W trakcie amerykańskich odcinków Giro miałoby zapewnione kompletnie osobną infrastrukturę. Drużyny używałyby samochodów, które czekałyby na miejscu i zostały po przeniesieniu się do Europy. Prawdopodobnie nie byłoby jazdy na czas, by zaoszczędzić czas i pieniądze na dodatkowych rowerach. Organizatorzy staraliby się również o dodanie dodatkowych dni odpoczynku pozwalających na spokojne przeniesienie do Włoch.

Mniejsze szanse niż na USA ma Bliski Wschód, gdyż tamten rejon inwestuje we własne wyścigi współorganizowane przez RCS Sport.

„Myślę, że w świecie, gdzie wszystko jest globalne, międzynarodowe wydarzenia takie jak Giro, Tour czy podobne powinny mieć możliwość przenoszenia się do odległych krajów w celu promocji naszego sportu. Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich odwiedziły Giro i bardzo im się to spodobało, ale ostatecznie postawiono na własną imprezę. Obecnie skupiamy się na innych krajach. Giro w przyszłości powinno stawać się coraz bardziej międzynarodowe. Wyścig jest jednym z największych ambasadorów Włoch na świecie. Nie możemy jednak zapominać na wartościach sportu i skupić się na kolarzach. Giro to genialna scena, ale to zawodnicy są aktorami. Musimy znaleźć balans między nowoczesnością i tradycją.”

Przeniesienie wyścigu poza Europę byłoby ewenementem, ale też ogromnym przedsięwzięciem logistycznym. Z pewnością długie podróże mogłyby wpłynąć na formę kolarzy, a to oni są najważniejsi w Giro d’Italia. Prawdopodobnie włodarze wyścigu powinni porozmawiać o swoich planach z głównymi zainteresowanymi.

Michał Kapusta

Foto: RCS Sport