Po raz kolejny kolarz CCC Sprandi Polkowice zdołał wywalczyć sobie miejsce w ucieczce, na etapie Giro d’Italia. Tym razem sztuki tej dokonał Nikolay Mihaylov, który jechał na czele przez prawie 220-kilometrów. Bardzo dobrze spisał się także Grega Bole. Po raz pierwszy w tym wyścigu, wywalczył dla „pomarańczowych” miejsce w czołowej „10”.

Naszym zadaniem na dziś było załapać się do ucieczki i tak sytuacja się ułożyła, że to ja odjechałem – opowiada Nikolay Mihaylov.

– To był dla mnie bardzo długi dzień. Na początku mocno wiało i to nas wymęczyło. Daliśmy z siebie wszystko, ale niestety zbyt wiele ekip miało interes w tym, by nas dogonić.

Za nami siedem dni wyścigu, ale czuję, że forma idzie do góry. Jest jeszcze wiele etapów, na których będziemy szukać swojej szansy. Liczę, na to, że noga będzie najmocniejsza w trzecim tygodniu rywalizacji i będę mógł jak najlepiej pomóc drużynie w walce o sukces etapowy – zakończył.

Grega Bole przeciął kreskę jako ósmy, zdobywając w ten sposób pierwsze miejsce w czołowej „10” na etapie tegorocznego Giro d’Italia, dla „pomarańczowych”.

To był bardzo długi i ciężki etap, zakończony bardzo wymagającym sprintem – powiedział Grega Bole. – Na podjazdach czułem się dobrze. Gdy rozpoczęły się finałowe kilometry musiałem przeznaczyć sporo energii na walkę o pozycję. Na podjeździe towarzyszyli mi i ochraniali Branislau Samoilau, Sylwester Szmyd i Marek Rutkiewicz, który wykonał także bardzo dobrą pracę w końcówce. Pomógł mi w tym, by się dobrze ustawić w grupie. Gdy zaczęliśmy sprint, ok. 400 metrów przed końcem, nogi nie „kręciły” się już tak dobrze jak wcześniej i zabrakło wykończenia. Trochę brakuje mi mocy na finiszowych metrach, ale nie czuję się przesadnie przemęczony po tygodniu ścigania.

Informacja prasowa

Foto: CCC Sprandi Polkowice