Lider wyścigu Giro d`Italia, który wczoraj zwichnął bark i doznał urazu kolana opowiada o tym, jak przetrwał na ponad 260- kilometrowym etapie oraz o planach na najbliższe dni. 

Jestem zadowolony, bo ukończyłem bardzo długi etap, a jeszcze wczoraj i dziś przed startem nie wiedziałem czy w ogóle uda mi się to zrobić. Ale z drugiej strony mocno cierpiałem. Etap trwał ponad siedem godzin, a ja po czterech godzinach nie wiedziałem jak mam ułożyć rękę na kierownicy. Teraz mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej, ponieważ przede mną trudne etapy. Oby udało się je przejechać bez większych problemów.

Jutro czeka mnie skomplikowany dzień. Zanim jeszcze miałem tę kraksę, to wiedziałem, że będzie to etap, na którym będę musiał szczególnie uważać, bo z pewnością będę atakowany. Ale teraz będę musiał być bardziej cichy i spokojny na rowerze i czekać na to, co zrobią moi rywale. W tym momencie jedyne, o czym myślę, to o tym, aby przyłożyć lód do mojego barku i kolana, aby możliwie najszybciej się zregenerować. 

Foto: Bettini

Opracowała: Marta Wiśniewska