Choć od fatalnie wyglądającej kraksy nie minęło dużo czasu, stan Domenico Pozzovivo wydaje się znacznie poprawiać. Filigranowy góral znalazł nawet chwilę, by porozmawiać z dziennikarzami.

Wyniki badań, którym Pozzovivo został poddany po wczorajszej kraksie napawają optymizmem. Lekarze z radością mogli przekazać, iż mózg kolarza Ag2r nie ucierpiał.

Domenico cierpi na uraz czaszki i twarzy, jednak badania wykluczyły urazy wewnątrzczaszkowe. Nad prawym okiem ma on głębokie rany, które zostały zszyte. Jest także przytomny i świadomy, lecz nie pamięta upadku. – powiedział dr Eric Bouvat.

Sam włoski zawodnik potwierdził, że nie pamięta momentu upadku.

Wczorajszy upadek był bardzo ciężki. Nie pamiętam co się stało, po upadku straciłem przytomność. Moje ostatnie wspomnienie mówi o tym, że zjazd był bardzo trudny. Prawdopodobnie uciekło mi przednie koło, jednak tego nie mogę być pewny. Chciałem skończyć tegoroczne Giro na wysokiej pozycji, jednak musiałem się wycofać. Cieszy, że już dziś czuje się nieźle. – powiedział sam poszkodowany.

To była dla mnie bardzo długa noc. Zamiast spać, snułem już plany na przyszłość. Byłem w najlepszej formie, w jakiej przyszło mi startować. Liczę, że uda mi się wrócić na Tour de Suisse. – zakończył.

Mimo, iż piąty zawodnik ubiegłorocznego Giro najchętniej wróciłby już dziś do treningów, zostanie on na obserwacji co najmniej do wtorkowego wieczoru.

Dawid Gruntkowski