Podczas niedzielnego Mediolan – San Remo, ekipa BMC postanowiła grać na dwa fortepiany. O zwycięstwo powalczyć mają Philippe Gilbert oraz Greg Van Avermaet.

Zważając na profil kolarzy, a także wyścigu, dla obu, niedziela może być wielkim dniem chwały. Co prawda Gilbert ma na swoim koncie wiele sukcesów, jednak wygranej w Primaverze wciąż mu brakuje. Van Avermaet jest za to bardzo głodny zwycięstw. Jedynym ważnym klasykiem, który zapisał na swoim koncie jest Paryż – Tours. Obaj jednak uważają, iż wspólne liderowanie może dać im sporą przewagę. Jak dla mnie, daje nam to dużo dobrego. Dwójka zawodników zawsze jest mocniejsza od pojedynczego kolarza. Spójrzcie na Etixx. Mają w swoim składzie trzech faworytów, co przynosi im spory profit. Myślę, że Kwiatkowski i Stybar są obecnie na podobnym poziomie co my. Wszystko się może zdarzyć. Może to ja odpadnę wcześniej, może Greg gdzieś się zagubi. Jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze lepiej mieć jakąś drugą opcję. – powiedział Gilbert podczas konferencji prasowej.

Van Avermaet odniósł się także do kosmetycznej zmiany trasy, a mianowicie przeniesienia finiszu na Via Roma. Znam tą końcówkę z telewizji. Dla nas to dobra informacja, gdyż ze szczytu Poggio jest do mety o kilometr bliżej. Zdecydowanie zmniejsza to szansę sprinterów, co bardzo nas cieszy. Nie jestem w stanie powiedzieć jak będzie wyglądał wyścig. Mamy dwie różne opcje, a przecież Philippe notował tu wiele dobrych rezultatów. Mamy bardzo dobrą drużynę, która może nam pomóc zarówno na Cipressie, jak i Poggio. To nasz kolejny atut. – powiedział.

Zgodnie z zapowiedziami, niedzielny wyścig zapowiada się niezwykle interesująco. Dużą rolę może w nim odegrać para gwiazd z ekipy BMC, która, jak widać wyżej, jest nastawiona na walkę o zwycięstwo.

Dawid Gruntkowski