Michał Podlaski (ActiveJet Team) na swoim blogu przybliża kibicom kolarstwa jak od podszewki wygląda jego wyścigowy dzień.

Pewnie wielu z was zastanawiało się czasem, jak wygląda dzień startowy kolarza. Z zewnątrz wydaje się, że kolarz przychodzi na gotowe, siada na rower i jedzie, ale to tak nie jest. W pierwszej części opiszę wam mój dzień wyścigu od obudzenia się w hotelowym łóżku do ruszenia na trasę.

Etapy rozpoczynają się o różnych godzinach, ale z reguły jest to koło południa. Niezależnie od tego pobudkę zawsze mamy o siódmej, tak więc nie ma absolutnie mowy o wylegiwaniu się. Jak już wstanę mam dla siebie około kwadransa, by zrobić poranną toaletę i się ubrać. Na 7:30 muszę być gotowy, bo wtedy wszyscy spotykamy się już na śniadaniu. To ważny punkt dnia – często etapy mają po 200 kilometrów albo więcej, dlatego ten posiłek jest kluczowy. Musi być oczywiście odpowiednio kaloryczny. Dlatego też nigdy się z nim nie śpieszymy – śniadanie nie trwa dziesięć minut. Potrzebujemy trochę więcej czasu, żeby zdążyć zjeść wszystko to, co potrzeba i żeby spokojnie się to przyswoiło. Dlatego bez stresu możemy na ten punkt dnia poświęcić nawet pół godziny.

Po posiłku wracam do pokoju i robię takie “sprawy organizacyjne”. Trzeba przyciąć odpowiednio numer startowy i zamocować go do stroju kolarskiego, zapoznać się z mapką etapu i spakować wszystkie rzeczy, bo około 9:00 mamy zbiórkę, pakujemy się do naszego autokaru i ruszamy całą grupą na miejsce startu. Wtedy jesteśmy już ubrani w stroje kolarskie, ale mamy na sobie jeszcze warstwę wierzchnią odzieży, żeby było cieplej – kurtka, czapka, rękawiczki – w zależności od pogody.

Zasada jest taka, że na godzinę przed startem etapu kolarze muszą już być na miejscu. Wtedy mamy jeszcze czas na wypicie kawy, mamy też odprawę w zespole. Czas leci błyskawicznie, więc jeszcze podpisujemy listę startową, sprawdzamy rowery, pakujemy jedzenie, tak żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Jeśli jest jeszcze parę minut, to można to wykorzystać na rozmowę z bliskimi.

Potem grupujemy się przy linii startu i ruszamy!

 

Źródło i foto: ActiveJet Team