Akademia Copernicus - Michał KwiatkowskiZapraszamy na rozmowę z mistrzem świata, Michałem Kwiatkowskim (Etixx – Quick Step). “Kwiato” specjalnie dla naszosie.pl opowiada o Akademii Kolarskiej Copernicus.

Kończy się pierwszy, pełny rok działalności Akademii Copernicus, dla Ciebie i polskiego kolarstwa rok wyjątkowy. Jak go podsumujesz jeśli chodzi o działalność Twojego klubu?

Oczywiście zanim projekt wystartował każdy wiedział, że czeka nas mnóstwo pracy z tym związanej i to był właśnie taki rok – pełen pracy. Mnóstwo osób przykładało się do tego, aby Akademia zrobiła każdego dnia mały krok do przodu. Sprawiało to każdemu olbrzymią satysfakcję, bo przecież każdy to robi w szczytnym celu, aby pomoc dzieciom szkolić się w najlepszych warunkach i systemie opartym o doświadczenie i wiedzę.

Podczas wigilii, w której miałem przyjemność uczestniczyć, podkreślałeś że każdy członek Akademii przyczynił się w jakimś stopniu do tęczowej koszulki Mistrza świata. Co daje Ci największą satysfakcję i motywacje?

Akademię budowaliśmy od zera, przede wszystkim dlatego, bo chcieliśmy budować nową jakość, w oparciu o zaufanych ludzi. To są ludzie, z którymi współpracowałem wcześniej, którym zawdzięczam w jakimś stopniu to jakim jestem człowiekiem teraz. Mówię tutaj na przykład o trenerach, nauczycielach SMS-u Toruń, czy wychowawców internatu w Toruniu. Jestem wdzięczny również im patrząc na to co się dzieje u mnie teraz. Otrzymuje od nich zawsze jakieś wsparcie i dziękuje, że jestem otaczany tak szczerymi ludźmi, którzy poświęcają się tak dla kolarstwa i innych.

W tej chwili w Copernicusie trenuje 120 zawodników. Po roku działalności, jaki macie system weryfikacji wyników, rozwoju tych młodych kolarzy?

Wprowadziliśmy kodeks Akademii, który każdy zawodnik musi przestrzegać. Dla nas przede wszystkim liczy się to aby wychować dzieci i młodzież poprzez kolarstwo, które jest przecież szansą aby zostać wspaniałym sportowcem, ale nie tylko, bo kolarstwo to szkoła życia. Uczymy się przecież samodzielności, mamy szanse podróżować i poznawać kulturę innych regionów świata, uczyć się języków. To wszystko jest bardzo cenne, gdyż trzeba pamiętać, że wielu sportowcom nie jest dane zajmować się sportem zawodowo, więc wierzę, że to lepsza droga dla człowieka, niż próba wyciskania młodego sportowca jak cytryny pod względem śrubowania wyników sportowych.

Szczególnie w kolarstwie, wierzę że wychowanie ma szczególne znaczenie ponieważ tak naprawdę dopiero w wieku 22-23 lat większości udaje się podpisać zawodowe kontrakty. Uważam, że wielkie znaczenie ma to aby ktoś, kto kończy kategorię junior, był w pełni świadomym, ukształtowanym, dorosłym człowiekiem. który umie podejmować samodzielne decyzje i ma na tyle duża wiedzę, aby kolarstwo nie było jego jedyną alternatywą.

Działacie już niemalże jak zawodowa grupa, macie bardzo dobre zaplecze, doskonałych trenerów, badania wydolnościowe, zgrupowania itd. W jakim kierunku klub będzie się rozwijał w kolejnych latach?

Trenerzy zatrudnieni w Akademii zdają sobie sprawę z tego, że trzeba ciągle podążać za nowymi trendami, doskonalić się, bo nie ma jednej, starej, sprawdzonej metody. Jak już wspomniałem, liczy się dobro dzieciaków, wiec każda złotówka od sponsorów jest inwestowana. Dziękuje za to firmie Active Jet, Skoda, Trek, Budlex za to, że udało się zbudować tak wiele w pierwszym roku. Patrząc na przyszłość, mam nadzieje, że po kilku latach będziemy dysponować olbrzymia wiedzą podpartą danymi, którymi będziemy chcieli się dzielić z tymi, którzy tylko będą tym zainteresowani. Jestem pewien, że Akademia wychowa przyszłych mistrzów, bo przecież w Polsce jest mnóstwo talentów do jazdy na rowerze, które są jak diament do oszlifowania.

Często bywasz w Akademii? Trenujesz czasem ze swoimi podopiecznymi?

Jeśli jestem tylko w Toruniu to często trenuje osobiście w budynkach SMS, w których sprzętu i miejsca jest pod dostatkiem. Zdaję sobie sprawę, że każde dziecko obserwuje mnie i patrzy na to co robię, wiec tak naprawdę każdego dnia staram się być dla nich wzorem, bo żaden wykład, żadna rada nie zainspiruje tak bardzo jak własna obserwacja.

Jak ocenisz system szkolenia młodzieży w naszym kraju, czy Akademia to chęć pokazania, że można inaczej?

W naszym kraju? Przeceniasz moje możliwości. Nie jestem w stanie ocenić i wypowiedzieć się na każdy temat, ponieważ nie ma mnie wszędzie na miejscu. Patrząc na moja historię, uważam że wychowałem się w świetnych warunkach. Czasy SMS-u w Toruniu to dni, w których chłonąłem wiedzę i zdobywałem medale Mistrzostw Świata, Europy dzięki którym mogłem podpisać zawodowy kontrakt. Akademia to pokazanie wszystkim, że aby moc iść do przodu trzeba się ciągle doskonalić i myśleć o tym co poprawić, a nie zaczynać od wymagania od innych.

Masz dopiero 24 lata, stworzyłeś Akademię, poświęcasz jej każdą wolną chwilę, angażujesz się także finansowo. Skąd taka dojrzałość w Tobie i siła do pomagania innym?

Każdy młody kolarz otrzymał na pewno wiele razy coś od starszego kolegi. Naturalne dla mnie jest to aby pomagać młodszym, bo przecież wiemy wszyscy że to drogi sport, w który trzeba inwestować.

Twoi klubowi koledzy zapewne wiedzą o Copernicusie. Jak z nimi rozmawiasz, nie chcą zdecydować się na podobny krok w swoich krajach?

Oczywiście liczba 120 zawodników robi na nich wrażenie, ale tak naprawdę chyba każdy z nich pomaga innym – każdy na swój sposób. Taka jest przecież nasza misja, nas – sportowców. To co robimy zachęca do tego aby zdrowo iść przez życie i sprawiać radość kiedy wygrywamy.

Dziękuję za rozmowę, powodzenia

Rozmawiał Marek Bala