Konrad Czajkowski – to były kolarz Bank BGŻ Team, który przez wycofanie się sponsora – musiał zrezygnować z dalszej kariery. “Czaja” obecnie poświęca się nowej pasji, czyli startom w triathlonie, a także jest jednym z trenerów w Gucwa Velo Trainer.

konrad czajkowski triathlon

26-latek kolarską karierę rozpoczynał w Chrobrym Głogów. Później wyjechał do Szwajcarii, gdzie wraz z Jarosławem Maryczem ścigał się dla ekipy FidiBC.com. Po powrocie do Polski, był zawodowcem w DHL-Author oraz Bank BGŻ Team. Na swoim koncie ma m.in 13. miejsce w Mistrzostwach Świata juniorów, tytuł Górskiego Mistrza Polski oraz liczne miejsca w top 10 polskich i zagranicznych imprez z kalendarza UCI m.in: Giro del Casentino, Memoriał Henryka Łasaka, Tour de Slovaquie oraz Dookoła Mazowsza.

Mimo młodego wieku i wyrobionego nazwiska w naszym kraju, musiałeś zakończyć karierę. Czy mógłbyś opowiedzieć naszym czytelnikom, dlaczego tak się stało?

Kiedy w grudniu dowiedziałem się, że sponsor mojej ówczesnej ekipy Bank BGŻ zaprzestaje współpracy z dyrektorem Zbigniewem Szczepkowskim, wiedziałem, że będzie już bardzo ciężko o kontynuację mojej kariery sportowej. Nie miałem żadnej karty przetargowej, często pracowałem na swoich liderów, a sam byłem zbyt słaby, aby zostać liderem ekipy. Trzecie miejsce w Grand Prix Częstochowy to zbyt mało, żeby znaleźć pracodawcę w grudniu, kiedy składy ekip są już pozamykane. Szybko musiałem się z tym pogodzić i odnaleźć w ‘normalnym’ świecie.

konrad czajkowski tri

Czy miałeś możliwość wyjazdu za granicę? Np. wrócić do Szwajcarii lub do Włoch, gdzie ścigałeś się w wieku orlika?

Szczerze mówiąc nawet nie spróbowałem. Mam już 26 lat, a w tym wieku znaleźć zespół, który dałby mi szansę rozwoju jest bardzo ciężko. Nie żałuję jednak, że tak właśnie się stało.

Mógłbyś przytoczyć dwa momenty ze swojej kariery? Jeden najlepszy, a drugi który cały czas nie daje ci spokoju i męczy głowę… 

Najmilszy moment z ostatnich lat to mistrzostwa Polski w Jędrzejowie w 2012 roku. Niezapowiedziany przyjazd moich kibiców oraz dyspozycja tego dnia, to było coś fantastycznego. Byłem w ‘odjeździe dnia’ i do medalu zabrakło bardzo niewiele. Przede mną został tylko Przemek Niemiec i Michał Kwiatkowski. I tutaj od razu przychodzi moment, o którym chciałbym szybko zapomnieć. Brakło zaufania dyrektora sportowego do mnie i niestety moja ekipa mnie wtedy ‘skasowała’ 5 km do mety. To boli, kiedy ucieka się przez blisko 250 km. Na szczęście Tomek Smoleń zdobył wtedy brązowy medal, więc dla ekipy wyszło na remis. Korzystając z okazji chciałbym życzyć Tomkowi szybkiego powrotu do zdrowia po kontuzji, której nabawił się w tym roku. 3maj się Smolny!

Konrad Czajkowski

W wieku juniorskim ścigałeś się w kadrze wraz z Rafałem Majką. Możesz powiedzieć, jaki jest na co dzień i jak sądzisz, jak daleko może zajść w zawodowym peletonie?

Już zaszedł bardzo daleko, zaskakując wszystkich na TDF. Został królem gór. Rafał wyróżniał się już za czasów juniora, ale moim zdaniem decydującym momentem był jego wyjazd do Włoch. To tam pokazał na co go stać, a to zaowocowało kontraktem w Saxo Tinkoff. Cieszę się, że mogłem poznać i ścigać się z Rafałem Majką czy Michałem Kwiatkowskim, którzy zaskakują skromnością mimo tego co osiągnęli. Trzymam za nich kciuki, bo dzięki nim kolarstwo może wrócić do łask.

Obecnie jesteś trenerem w Gucwa Velo Trainer. Jak odnajdujesz się w roli nauczyciela?

Ja czuję się w tym jak ryba w wodzie. Przydaje się zdobywane przez lata doświadczenie. Oszczędzam swoim podopiecznym błędów, które sam popełniałem. Czy się sprawdzam, trzeba by ich zapytać.  Sporą frajdę sprawiają mi wspólne treningi, przekazywanie swojej wiedzy innym, pomoc i rozmowy z nimi. Przy okazji projektu Zbyszka Gucwy, czyli GVT – poznałem wielu bardzo ciekawych ludzi, którzy również mi pomogli. Dziękuję im bardzo, gdyż zderzenie z rzeczywistością po zakończeniu kariery sportowej bywa ciężkie.

Wraz ze Zbyszkiem Gucwą startowaliście kilka razy w wyścigach amatorskich. Jak odniesiesz się do licznych zarzutów innych zawodników w internecie, którzy sugerują, że jako byli prosi nie powinniście tam startować.

Proponuję zrobić oddzielne kategorie dla ex kolarzy, a w tej kategorii jeszcze jedną dla tych którzy wygrywali i dla tych którzy nie wygrywali, bo z nimi nie miałbym przecież szans. Tak na poważnie, na swój trening poświęcam 5-7 godzin tygodniowo, a pracuję min. 8h dziennie i jestem już takim samym amatorem jak oni. Kocham kolarstwo i nie odmówię sobie przyjemności startu, który jest tuż pod domem. Na ich pocieszenie znalazłem nową pasję i poświęcam jej coraz więcej czasu, przez co mam go mniej na kolarstwo właśnie.

gucwa czajkowski

Jakie są twoje cele sportowe na kolejny rok? Wiem, że szykujesz się do zawodów triathlonowych. Masz za sobą nawet debiut w tej specjalności!

No właśnie, chodzi o triathlon. Wystartowałem “ćwiartce” Iron Man’a Poznaniu, gdzie pół roku temu nie potrafiłem pływać… Czas może nie rewelacyjny, bo dwie godziny i 22 minuty, ale pomimo defektu na rowerze, mnie osobiście satysfakcjonuje. Zdobyłem doświadczenie które przełoży się na kolejne starty. Polecam wszystkim, którzy lubią walkę z samym sobą.

Dlaczego zawodnicy, którzy chcą podnieść swój poziom sportowy, powinni wybrać GVT, a nie konkurencję?

Ostatnimi czasy jest ‘wysyp’ kolarskich trenerów personalnych. Czym my odróżniamy się od konkurencji? Na pewno tym, że mamy kontakt z naszymi zawodnikami kilka razy w tygodniu. Ci którzy mieszkają daleko, korzystają ze zgrupowań, bądź krótkich konsultacji organizowanych przez nas.

Czy planujecie kolejne zimowe zgrupowania?

W październiku oraz grudniu spotkamy się z zawodnikami w Polsce, natomiast w lutym oraz marcu planujemy wyjazd do Hiszpanii, również dla tych, którzy nie są naszymi zawodnikami. Ponadto w naszych szeregach panuje świetna atmosfera, dlatego każdy chce brać w treningach udział jak najczęściej, a czas mija wtedy błyskawicznie. Organizujemy otwarte treningi. Warto wtedy przyjechać i samemu się przekonać.

Więcej informacji o GVT oraz kontakt, można znaleźć na stronie internetowej gvt.wroc.pl oraz na facebook.com/GucwaVeloTrainer

GVT sob

Foto: Lukasz Szrubkowski/bikelife.pl, Artur Machnik/naszosie.pl, Dariusz Krzywański/s24.pl, Robert Urbaniak/BikeLife.pl

Rozmawiał, Marek Bala

guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
pawel
pawel

mały komentarz do byłych zawodowców.

Tour de Rybnik

1 miejsce w kat.elita amator DAMIAN WALCZAK
1 miejsce w kat.masters30 MARCIN WOLSKI

Pan Czajkowski nie jest jedynym ex, który próbuje sił z totalnymi! amatorami, ale jak mawiała kiedyś pani ministra TAKI MAMY KLIMAT.

Propozycja 2 lata karencji jak było kiedyś, albo oddzielna kategoria ex zawodowcy. Oni mają”dobrą” wiedzę jak trenować i się “suplementować”.

Pozdrawiam

amator
amator

Dwa lata to mało, wystarczy ze będzie jeździł przejażdżki a jak wróci do ścigania to przepracowana zima i już jest na poziomie wyższym niż amator bez przerw bo na tym nigdy się nie znalazł… wystarczy poczytać książki znanych trenerów “amator który nigdy nie ścigał się w juniorach i elicie nigdy nie dojdzie do poziomu wyższego niż choćby były zawodowiec”

jan
jan

Wszyscy zawodnicy, którzy biorą udział w amatorskich wyścigach(wyścigach dla zawodników bez licencji-często amator ma bardzo profesjonalne podejście do sprawy) powtarzają że robią to dla “fanu” to nie wiem po co te zarzuty… W biegach nie ma tego problemu bo w maratonach itp. startuje się razem z zawodowcami…

jerzyk
jerzyk

Trzy lata karencji .

Porownywanie bylych zawodowcow z najlepszymi nawet amatorami jest nie na miejscu . Zawodowiec przeszedl selekcje , a amatorem ( lepszym lub gorszym ) moze zostac kazdy .

Problematyczne jest to , ze nie ma kontroli ANTYDOPINGOWYCH w WYSCIGACH ,,AMATOROW ( motorow)” ! ! !

A jak byla kontrol pare lat temu w mastersach na MP. – prawie wszyscy na koksie i sprawie leb ukrecili zainteresowani ( ale tego prezesunia mastrsow juz nie ma , a chcial zaprowadzic w tym temacie porzadek !!!)

Pozdrawiam czysto i uczciwie jezdzacych pasjonatow kolarstwa ( sport to zdrowie ?)

rebe
rebe

Temat rzeka . Przestałem startować w masters wiele lat temu ze względu na koks u współzawodników . Co do karencji byłych zawodowców – do diabła z tym. Stare Porsche zawsze będzie lepsze od nowej Syrenki i nigdy nie wygram z Krzeszowcem czy Sujką , jednak frajda , że jadę z nimi w grupie i próbuję walczyć jest większa . A próbował będę zawsze .
Piotr Rebe Zieliński