Rafał Mikołajczyk – podwójny mistrz Polski w para-kolarstwie i siódmy zawodnik rankingu UCI w wywiadzie dla naszego portalu opowiada m.in o przygotowaniach do Mistrzostw Świata i przede wszystkim Paraolimpiady w Rio de Janeiro.

DCIM100GOPRO

25-latek ściga się w kategorii H1, czyli dla zawodników dotkniętych największym stopniem niepełnosprawności. Medale w MP i siódme miejsce w światowym rankingu wywalczył na ciężkim, niedostosowanym do potrzeb profesjonalnego sportu sprzęcie. Po ukończeniu studiów na kierunku prawa, Rafał postawił na profesjonalny sport. Ma najlepszy rower na świecie, fachową opiekę trenerską, zagraniczne zgrupowania i jasno określone cele – mistrzostwo świata i złoty medal w Rio.

Jak to się stało, że niestety “wylądowałeś” na wózku?

W 2004 roku mając 14 lat przed moją byłą szkołą zaczepił mnie chłopak z miejscowości, z której pochodzę. Złapał mnie za szyję, razem upadliśmy i jego ciężar ciała mnie przygniótł. W skutek tego złamałem kręgosłup szyjny i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Czterokończynowe porażenie i wózek.

Już w młodości uprawiałeś sport, ale dlaczego po wypadku postawiłeś na para-kolarstwo?

Tak to prawda, biegałem na 400m i 1200m. Miałem lokalne sukcesy. Uprawiałem też inne dostępne mi dyscypliny. Po wypadku postawiłem na rugby na wózkach i to był mój styl życia przez ponad sześć lat. Założyłem drużynę we Wrocławiu i uczestniczyliśmy w rozgrywkach polskiej ligi rugby na wózkach. Byłem też reprezentantem kraju, z czego jestem bardzo dumny. Parakolarstwo pojawiło się bardzo mocno w mojej głowie po wydarzeniach z paraolimpiady w Londynie i dwóch złotych medalach Rafała Wilka. Wiedziałem od początku, że chcę zacząć trenować ten sport, a kolarstwo będąc indywidualną dyscypliną świetnie będzie współgrać z moją sportową osobowością. Chcę osiągnąć sukces w tym sporcie. Kolarstwo to teraz mój styl życia.

Twoja kariera rozwinęła się bardzo szybko i po krótkim okresie czasu zostałeś podwójnym mistrzem Polski w swojej kategorii, jesteś siódmy w rankingu UCI. Spodziewałeś się, że rozpoczynając sportową karierę zdołasz od razu wejść na wysoki poziom?

Szczerze mówiąc jeszcze nic nie osiągnąłem. Sukcesy dopiero przede mną. Przyznam, że sezon 2014 będąc przecież moim pierwszym w karierze, był niesamowicie udany. Na początku roku nie spodziewałem się, że wszystko się tak potoczy. Nawet jeśli w głowie miałem myślenie o największych sukcesach. Ja zawsze myślę i wyobrażam sobie, że już coś mam i to kwestia czasu, by to zmaterializować. Sezon 2014 był świetny, bo miałem wsparcie innych osób. Moja rodzina i przyjaciele. To tutaj dzięki nim jestem.

DCIM100GOPRO

 

Czy w Polsce uprawianie para-kolarstwa na wysokim szczeblu jest łatwe? Mam na myśli przede wszystkim finanse, pozyskiwanie sponsorów, pomoc ze strony związku lub komitetu olimpijskiego.

Uprawianie sportu to ciężka praca. Codzienna dyscyplina i marzenie o sukcesach. Jak na razie trudno jest wiele spraw połączyć. Brak sponsora i środków finansowych wielokrotnie uniemożliwiało mi przygotowanie się ,start w zawodach i wyjazdy. Nie mam jak na razie żadnych sukcesów międzynarodowych, więc wsparcie ze strony związków płynąć nie będzie. Mogę liczyć tylko na pomoc zaznajomionych firm i osób prywatnych. Poszukuje intensywnie sponsora chcącego wesprzeć moje przygotowania do nadchodzących Mistrzostw Świata. Zapraszam do współpracy. Dziękuję bardzo firmom Carbonbike, Gucwa Velo Trainer oraz PM Rider za okazaną mi pomoc i miłą współpracę.

Możesz opowiedzieć naszym czytelnikom, jak wygląda twoja droga do paraolimpiady w Rio? Jakie są zasady kwalifikacji?

Przede wszystkim muszę zrobić bardzo dobre wyniki w sezonie 2015 i wraz z pozostałymi osobami z kadry zbierać punkty do rankingu ogólnego. Następnie Międzynarodowa Unia Kolarska zdecyduje ile miejsc przydziela Polsce i potem decyzja należy do trenera kadry. Wydaje mi się, że tak to wszystko w skrócie wygląda. Co do mnie to myślę intensywnie i ciężko pracuje by znaleźć się w gronie ekipy lecącej do Rio. Aczkolwiek najważniejsze starty takie jak: trzy puchary Europy, trzy puchary świata i przede wszystkim mistrzostwa świata będą przepustką, by realnie myśleć, że może się tam pojawię. Staram się robić wszystko by moje marzenie się realizowało.

DCIM100GOPRO

Rio to z pewnością twój wielki cel i marzenie, które jest do zrealizowania. Co się stanie, jeśli za rok “operacja Rio” zakończy się sukcesem?

Dwuznaczne pytanie „operacja Rio” czyli wyjazd na paraolimpiadę czy „operacja Rio” zdobycie medalu? Jeśli to pierwsze, to postawię świat do góry nogami by zdobyć medal i zrobić wynik życia. Jeśli to drugie, to wrócę do domu. Podziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu i będę pokornie i spokojnie trenował do kolejnych zawodów.

Już w przyszłym miesiącu rozpoczynasz sezon w Emiratach Arabskich. Jaki jest twój cel na ten sezon?

Wraz z Rafałem Wilkiem jedziemy na pierwszy w tym sezonie Puchar Europy EHC do Abu Dhabi i tam zaczniemy oficjalnie sezon 2015. Moje cele są duże, ale realne. Oczywiście, jeśli każdego dnia przez te miesiące będę pracował nad sobą. Chronologicznie wygląda to tak: miejsca na podium każdego z trzech pucharów świata, Mistrzostwa Świata w Szwajcarii gdzie chciałbym zdobyć tęczową koszulkę. Nie ważne, czy będzie to czasówka, czy start wspólny. Jeśli zdobędę dwie, to się nie pogniewam (śmiech). W rezultacie te wszystkie starty to przepustka do jednego celu, jakim jest powołanie na wyjazd na Paraolimpiadę.

Rozpocząłeś współpracę z Gucwa Velo Trainer i niedawno trenowałeś w Lloret de Mar. Jak przebiegają twoje zimowe przygotowania do nowego sezonu?

Tak, nawiązaliśmy współpracę z czego jestem niesamowicie zadowolony i przekonany, że to krok do lepszych wyników. Moje zimowe przygotowania po raz pierwszy wyglądają profesjonalnie. Po roztrenowaniu na początku listopada już w drugiej połowie tego miesiąca zacząłem przygotowywać się do sezonu 2015. Początki to głównie prawie codzienna jazda na trenażerze i siłownia. Spokojnie i regularnie. Tak minął grudzień i styczeń. Luty to właśnie wyjazd z Gucwa Velo Trainer na zgrupowanie do Hiszpanii i praca nad siłą, wytrzymałością na ciężkich trasach okolicach Lloret de Mar i Tossa de Mar. Końcówka lutego powrót do Polski. Trochę wróciłem na siłownie, udało mi się wyjechać także na szosę (kocham Wrocław za pogodę) i również trenażer. Z początkiem marca znowu wyjeżdżam z GVT do Hiszpanii, gdzie będziemy pracować już na większej intensywności. Mogę powiedzieć, że start w Emiratach Arabskich będzie sprawdzianem mojej zimowej pracy i nowego roweru.

Rafał Mikołajczyk

Skoro wywołałeś już ten temat. Możesz opowiedzieć o swoim “kosmicznym rowerze”? Nie jeden “zdrowy” kolarz mógłby pozazdrościć Ci sprzętu, a zwłaszcza jego ceny.

Najważniejsze jest to, że taki rower był moim marzeniem i biletem do profesjonalnego ścigania się. Gdyby nie pomoc Fundacji ” Sport jest Jeden” Rafała Wilka, niesamowitej pomocy udzielonej przez wiele osób poprzez wpłaty różnych kwot na wydarzeniu stworzonym na Facebook’u oraz wsparciu Fundacji Jolanty i Leszka Czarneckich, cel byłby niemożliwy do osiągnięcia. W rezultacie firma Carbonbike zrobiła rower na którym po prostu płynę. Profesjonalny, lekki, efektowny i ładny, bardzo ładny. Kręcę rękoma, pozycję mam maksymalnie aerodynamiczną. Koła i rama roweru wykonane są z włókna węglowego, co w rezultacie daję małą wagę roweru. Siedzisko jest wyprofilowane jak „bobslej” co pozwala na rozwinięcie znacznie większej prędkości. Jest zwinny, drobny i szybko reaguje. Całość warta jest 40 tysięcy złotych. Rower jest niesamowitym wynalazkiem dla osoby z moimi możliwościami. Zachęcam wszystkie osoby z czterokończynowym porażeniem do trenowania kolarstwa na takim sprzęcie.

Odbiegając od tematu sportu. Jakie są twoje najbliższe “życiowe” plany?

Chciałbym rozpocząć studia doktoranckie na Uniwersytecie Wrocławskim na wydziale prawa. Kontynuować wykształcenie w tym kierunku. Poza tym chcę podejść do egzaminu na aplikację radcowską i rozwijać się zawodowo. Jednak najważniejsze jest to, by mieć w sercu te osoby, które tam są.

 

Foto: Gucwa Velo Trainer