Michał BuczekZapraszamy na rozmowę z Michałem Buczkiem – byłym zawodowym kolarzem, a obecnie trenerem personalnym, instruktorem fitness i specjalistą od przygotowania ogólnorozwojowego kolarzy.

Michał to wychowanek klubu LKS Merkury Świebodzice i trenera Zygfryda Kowalika. Później ścigał się jeszcze dla warszawskiej Legii i klubu TC Chrobry Felt Głogów. Na swoim koncie ma m.in wygrany etap na Memoriale Skopenki, a po zakończeniu przygody z wyczynowym kolarstwem postawił na naukę. Obecnie swoją wiedzę i sportowe doświadczenie przekazuje podopiecznym, których trenuje w projekcie Gucwa Velo Trainer, wrocławskim klubie fitness Level Up oraz firmie której jest współzałożycielem – BB Trener.

Od pewnego czasu na łamach naszego portalu, Michał publikuje także ciekawe teksty poświęcone treningowi. Można znaleźć jetutaj

 

Mimo młodego wieku zdecydowałeś się na zakończenie kariery. Możesz wyjaśnić, dlaczego tak się stało?

Po sezonie 2007, w którym udało mi się osiągnąć najlepsze wyniki w dotychczasowej karierze, postanowiłem spróbować wyjechać za granicę. Decyzja jednak zapadła za późno i włoskie grupy miały już pozamykane składy na przyszły sezon. Zmuszony byłem więc zostać na polskim podwórku. To skłoniło mnie aby postarać się uzyskać od Polskiego Związku Kolarskiego klasę mistrzowską za wyniki, które pozwoliły mi podjąć studia na wrocławskim AWFie. Pod koniec swojego ostatniego sezonu miałem do wyboru albo niezbyt atrakcyjną ofertę jednej z polskich grup zawodowych albo kontynuowanie kariery akademickiej, co wybrałem. Z perspektywy czasu, uważam to za naprawdę dobra decyzje.

 

Ścigałeś się w warszawskiej Legii. Jak wspominasz tamte czasy i czy z perspektywy czasu nie jest Ci żal, że ekipa z takimi tradycjami nie jest już zawodową drużyną i nie startuje w najważniejszych wyścigach w kraju?

Te dwa sezony w Warszawskiej Legi nauczyły mnie czym jest zawodowe kolarstwo. Bardzo szybko musiałem nauczyć się spełniania oczekiwań trenera oraz dostosowywania się do założeń na wyścig. Taki napływ nowych wyzwań zmusza do ciągłej pracy na maksymalnych obrotach. Uważam, że ten okres bardzo rozwinął mnie jako kolarza. Miałem możliwość jeździć z naprawdę utalentowanymi osobami jak Bartłomiej Matysiak (aktualny Mistrz Polski), Adam Sznitko czy Łukasz Modzelewski. Niestety tylko jedne z nich ma możliwość dziś jeździć, a reszta, tak jak i wielu innych kolarzy musiało zająć się czymś innym, mimo swojego talentu. Co roku mamy w Polsce kilka kontynentalnych zespołów, które działają do połowy sezonu a później niestety upadają. Legia jednak istniała przez lata i ma bogatą kolarską historię. Dlatego jest to bardzo przykre dla zawodnika jak i dla fana, który widzi zespół z wieloletnimi tradycjami, zmuszony do rozwiązania składu.

 

Ukończyłeś Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, jesteś trenerem personalnym i instruktorem Fitness. Specjalizujesz się w przygotowaniu fizycznym kolarzy w okresie zimowym. Z pewnością czyta to wielu amatorów, więc mógłbyś doradzić im na jakich ćwiczeniach ogólnorozwojowych mają skupić się w “zimnych miesiącach”?

Jest to niezwykle obszerny temat. Trening ogólnorozwojowy dla amatora powinien być dominującym treningiem w okres zimowych przygotowań do sezonu. Wszystkie ćwiczenia, treningi czy zajęcia powinny być maksymalnie urozmaicone. Nie powinno się skupiać tylko na bieganiu i jeździe na rowerze aby budować bazę tlenową. Co najmniej połowa czasu poświęconemu aktywności fizycznej, powinna być przeznaczona na ćwiczenia ogólno-rozwijające nasze ciało np. basen, siłownia, łyżwy, narty biegowe, wspinaczkę ściankową, zajęcia zorganizowane itp. W dzisiejszych czasach kluby fitness i siłownie mają tak bogatą ofertę zajęć i miejsc do ich uprawiania, że to naprawdę może być niezła alternatywa dla osób które, próbują samotnej przygody z treningiem kolarskim.

 

W kończącym się roku wróciłeś także do amatorskiego ścigania na rowerze. Udało Ci się nawet zająć szóste miejsce w Mistrzostwach Polski w kategorii cyklosport oraz złoty medal Mistrzostw Polski w rywalizacji strażaków. W przyszłym roku będziesz jeszcze silniejszy?

Tak, to był całkiem dobry pierwszy sezon jako amator biorąc pod uwagę fakt, że tak naprawdę wsiadłem na rower 2 dni przed pierwszymi zawodami. Zbyszek Gucwa nawiązał ze mną współpracę już na samym starcie swojego projektu GVT, jednak dopiero w kwietniu postanowiłem, że wrócę na rower pojeździć dla zdrowia i zabawy. Po 5 letniej przerwie od roweru znowu poczułem lekki dryg do ścigania. Celem były Mistrzostwa Polski Cyklosport, bo wiedziałem, że do czerwca nadrobię nieco zaległości rowerowych z zimy. Na pewno moje przygotowanie ogólnorozwojowe pomogło mi w osiągnięciu niezłej formy w stosunkowo krótkim czasie. Na Mistrzostwa Polski Straży Pożarnej pojechałem przypadkowo. Okazało się, że jako co prawda już nieco nieaktywny członek OSP Dobromierz, mogę ścigać się z zawodowymi strażakami. Przyznam jednak, że największą satysfakcję w całym sezonie dało mi nie zdobycie Mistrza Polski, ale pokonanie świetnego sportowca światowej klasy, samego Zbigniewa Bródki w walce o tytuł. Co do sezonu 2015 to silniejszy będę na pewno tylko nie na rowerze. Planuję wystartować w zawodach crossfit i tam reprezentować barwy GVT, dlatego rower obecnie traktuje jako jedną z form przygotowania.

Michał Buczek 3

 

Od roku jesteś trenerem w Gucwa Velo Trainer, gdzie pracujesz z kolarzami. Według Ciebie jakie są najczęstsze złe nawyki w treningach amatorów, które nabierają przed podjęciem współpracy z trenerem?

Poza zaniedbaniami ogólnorozwojowymi, to na pewno złym nawykiem jest fakt, że amatorzy chcą „za szybko jeździć szybko”. Powiedziałbym wręcz, że w ich przypadku nie jest to trening tylko katowanie się za każdym razem gdy wsiądą na rower. Najczęściej liczy się dla nich średnia na treningu i to czy partner nie jest w stanie wystawić koła na wspólnej zmianie. Ciągłe udowadnianie czy jestem mocniejszy od kolegów przeplatane z chęcią bicia rekordów na Stravie jest celem sezonu. Naprawdę trudno jest nauczyć ludzi cierpliwości i wolnej, technicznej jazdy w wyznaczonych dolnych strefach tętna. Wiadomo, że należy czasami się sprawdzać, ale do takich testów trzeba się też przygotować, aby mieć z tego jakieś niewymierne korzyści, a nie stać w miejscu jak przysłowiowy kolarski „Krystian”.

 

Na czym polega filozofia firmy Gucwa Velo Trainer?

Głównie na trenowaniu (śmiech) Podstawą jest mądry i przemyślanym trening, w którym nie tylko podnosi się swój sportowy poziom, ale też poznaje się mnóstwo ludzi z pasją i całą kulturę kolarska od środka. Każdy potrzebuje czasem odskoczni od pracy, domu i obowiązków i to właśnie oferuje GVT. Nie jest tylko sztywno napisany plan treningów rowerowych, jest to też cały harmonogram zajęć i treningów grupowych gdzie można spędzić czas ze znajomymi, którzy tak powoli stają się Twoją drugą, kolarską „rodziną”. Jest to aktywna forma spędzania wolnego czasu przy dobrych emocjach i miłej atmosferze, czego chcieć więcej?

Michał Buczek 2

 

Dlaczego twoim zdaniem trening stabilizacyjny jest tak ważny dla kolarzy?

Dzisiejsi amatorzy i mniej doświadczeni zawodnicy tylko jeżdżą. Nie widzą nic poza rowerem i szosą przed sobą. Niestety na kondycję ciała nie składa się sama wydolność organizmu. Często można usłyszeć stwierdzenie, że trenuję dla zdrowia i lepszego samopoczucia. Trening rowerowy sam w sobie pomija bardzo dużo ważnych grup mięśniowych, dlatego powinno się uzupełniać te braki chociażby poprzez trening core stability. Zmniejsza to ryzyko urazów, bólu w dolnym odcinku pleców i naprawdę pomaga w osiąganiu lepszych rezultatów na rowerze.

 

Jak według Ciebie powinien wyglądać trening siły na rowerze? Możesz zaproponować jakieś konkretne ćwiczenia dla naszych czytelników?

W mojej opinii trening siłowy często jest mylony z treningiem wytrzymałości siłowej, gdzie jeden opiera się na ćwiczeniach w strefach beztlenowych a w drugim dominuje strefa tlenowa i mieszana. Sam trening siłowy wiąże się z maksymalna pracą mięśni od 10 do 30 sekund, gdzie jesteśmy zmuszeni przełamywać jakiś zewnętrzny opór. Główną pracę wykonuje się wtedy w strefach beztlenowych, a intensywność jest maksymalna. Przykładem ćwiczeń może być wykonanie 10 powtórzeń o maksymalnej intensywności na lekkim bądź stromym podjeździe, o długości ok. 200-400m z dużym przełożeniem startowym np.53-18(16). Wszystko jednak należy dostosować do warunków jazdy i otaczającego nas treningu.

 

gvt_750x200

 

 

Fot: Gucwa Velo Trainer, Level Up Fitness, Wrocławska Gazeta Kolarska