Alberto ContadorAlberto Contador (Tinkoff-Saxo), który wczoraj odebrał koszulkę lidera Nairo Quintanie, nie krył rozczarowania wycofaniem się Kolumbijczyka, życząc mu szybkiego powrotu do pełni sił:

Było bardzo dziwnie, trochę szaleńczo. Wielu kolarzy, którzy zaplanowali swój sezon wokół Wielkich Tourów, skończyli w kraksach. Joaquin Rodriguez (Katusha) w Giro, ja i Froome (Sky) w Tourze, a teraz Nairo (Movistar). Byłby dla mnie trudnym rywalem, dlatego szkoda, że już go nie ma, to niedobre dla sportu. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie, że to nic poważnego i w następnym sezonie wróci w najwyższej formie.

Wszyscy jesteśmy na podobnym poziomie. To był dziwny podjazd, bardzo nieregularny, a moim jedynym zadaniem było zachowanie koncentracji i zwracanie uwagi na każdy ruch. Jeśli chodzi o Froome’a, nie obserwowałem go, ale to chyba oczywiste, że nie jest ten sam zawodnik, co w tegorocznym Dauphine czy Tour de France. Jakby nie było, nie można lekceważyć zawodnika tej klasy, nigdy, a różnice są bardzo niewielkie, mówił Hiszpan o swoich rywalach. To będzie bardzo zacięta rywalizacja, a Alejandro i Joaquin są ode mnie szybsi w sprintach. Ale muszę dalej próbować. Tak czy inaczej, przetrwałem kolejny dzień.

Choć zdaje się, że mimo urazu Hiszpan zdołał bardzo dobrze przygotować się do wyścigu, jego wypowiedzi – podobnie jak, wyjątkowo, jazda na dzisiejszym etapie – nadal brzmią nieco asekuracyjnie. Nie ulega już jednak wątpliwości, że sam zawodnik wierzy, iż zdoła wygrać tę Vueltę.

Foto:bettiniphoto.net

Ania Gmaj