Kolarze Giant-Shimano długo celebrowali zwycięstwo Marcela Kittela na mecie trzeciego etapu Tour de France w Londynie. Wielkiej radości z sukcesów swoich kolarzy, nie ukrywa także kierownik ekipy – Iwan Spekenbrink.

Po tym jak Kittel zaliczył kolejny w swojej karierze etapowy triumf w Tourze, koledzy przez dłuższą chwilę przybijali z nim piątki i ściskali lidera Giant-Shimano. Wielkie zadowolenie panuje także w zarządzie ekipy. Zwłaszcza, że wygrane Niemca są zasługą zespołowej pracy całego teamu.

“To był kolejny, wspaniały dzień dla nas”, powiedział Spekenbrink w Londynie. “Finisze to zawsze wielka walka. Potrzeba wspaniałego sprintera, by ją wygrać. Na tym poziomie ważnym czynnikiem jest także dobre rozprowadzenie i praca całego zespołu. Zwycięstwa sprinterów są liczone dla zawodnika, ale także dla ich kolegów z ekipy”.

“Dzisiaj trochę się przestraszyłem, kiedy chłopaki na trzy kilometry przed metą wyszli na pierwsze pozycje. Obawiałem się, że to za wcześnie. Na szczęście, byli dziś najsilniejsi i nie dali odebrać sobie znakomitej pozycji. Nie można rozpocząć rozprowadzenia wcześniej niż na ostatnich kilometrach, ponieważ sprinter może stracić świeżość. Dziś Omega Pharma próbowała nas wyprzedzić, ale nie dali rady. Pięknie się to oglądało”, opowiadał menadżer Giant-Shimano.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa