Piotr Kosmala Arek WalugaPodczas sobotniej prezentacji ekipy ActiveJet Team mieliśmy okazję porozmawiać z jej dyrektorem sportowym – Piotrem Kosmalą. Zapraszamy na rozmowę.

Jak by Pan podsumował ten pierwszy okres funkcjonowania ekipy?

Tak naprawdę jestem bardzo zadowolony. Do drużyny wzięliśmy przede wszystkim młodych zawodników, którzy nie mieli kontraktów. Niewiele później stanęli oni na starcie wyścigów z najlepszymi kolarzami na świecie, od których tak naprawdę mogliby brać autografy. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony do sezonu i widzę, że warto inwestować w młodzież. Tylko trzeba dać im szansę.

Od początku marca ekipa nie startuje, przygotowujecie się na zgrupowaniu. Nie było zaproszeń na wyścigi czy to celowe działanie?

Mamy tylko 12 zawodników i nie można za bardzo szafować ich siłami. Poza tym chcemy występować za granicą w tych bardziej obsadzonych imprezach.

Co się zmieniło przez lata w zawodowym kolarstwie?

Kiedyś w zespole byłem ja, pomagał mi Robert Duda i był masażysta. Teraz mamy 12 kolarzy, a w ekipie pracują 24 osoby oraz dział marketingu. Teraz nie uda się zrobić zespołu bez dietetyka, dobrego trenera i bardzo ważnego działu marketingu. Zdecydowanie zmieniły się także metody treningowe. Każdy ma indywidualny plan zajęć. Cały świat korzysta także z pomiaru mocy.

Czy celem ActiveJet Team w pierwszym roku jest rywalizacja z innymi polskimi grupami?

Dla nas ten rok będzie raczej rozpoznawczy. Chcielibyśmy wygrać coś w Polsce, ale tak naprawdę wolimy skoncentrować się na wyścigach dobrze obsadzonych. To pomoże w zdobyciu kolarskiego obycia tym naszym młodym zawodnikom. Ważne, żeby zawodnicy nie czuli większego respektu do kolarzy z World Touru czy Pro Continental. Wiadomo, że muszą ich szanować, ale muszą powoli wchodzić w ten kolarski świat. Jako pierwsza polska grupa pojechaliśmy Challenge Mallorca, teraz dostaliśmy zaproszenie na Rund um Köln. Moim celem jako dyrektora sportowego nie są Grody, bo to już zdobyłem. Moimi celami są Vuelta czy Tour de France. Może ktoś będzie się śmiał, że bujam w obłokach, ale takie są moje cele na przyszłe sezony.

Jak wyglądała sprawa niedoszłego transferu Tomka Marczyńskiego?

Ja bardzo szanuję i podziwiam Tomka Marczyńskiego. Tutaj staramy się budować jednak zespół młody. Jestem po prostu przeciwny, by brać do ekipy doświadczonego zawodnika z World Touru, dla którego jednak będzie to krok w tył. Życzę mu dużo powodzenia, ale nasze założenia są troszkę inne.

Kilku młodych zawodników jednak ominęliście w swoim składzie.

Tak. Proponowaliśmy kontrakt Przemkowi Kasperkiewiczowi, ale był on wtedy już po rozmowach z Bauknecht – Author. Bartosz Warchoł i Szymon Rekita postanowili, że wolą rozwijać swoje umiejętności gdzie indziej. Nie zamykamy dla nich drzwi i chętnie jeszcze powrócimy do rozmów.

Prezes Bieliński dość otwarcie mówi o Pro Continental na przyszły sezon. To wiąże się z większą ilością kolarzy także.

Tak, nasza strategia jest długofalowa. Chcemy, aby zawodnicy dalej jeździli w naszej drużynie. Mamy dużo młodych zawodników w Polsce, których chcielibyśmy zatrudnić. Dostajemy także oferty od kolarzy z zagranicy, więc na ten aspekt nie możemy narzekać.

Macie w ekipie mistrza świata z toru. Jak przełoży się ten sukces Muntanera na drużynę i jakie będzie on miał zadania w wyścigach szosowych?

David to także dobry czasowiec i na tym chcemy się opierać. Jednak będzie on miał mniej wyścigów, by mógł się przygotowywać do ważnych torowych startów. Musimy pamiętać, że to jednak mistrz świata i dla nas ogromna promocja. Przyciąga media, a co za tym idzie być może także sponsorów.

Bardzo komplementował pan Pawła Franczaka, jako zawodnika kompletnego.

Tak. Myślę, że Paweł już w tym sezonie pokaże kły. Ma dobrą wydolność, jest kolarzem inteligentnym, sprytnym. Trochę z zachowania przypomina mi Michała Kwiatkowskiego. Liczę, że sprawi nam jakąś miłą niespodziankę niebawem. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony jego postawą.

Kolejnym obiecującym zawodnikiem wydaje się Konrad Dąbkowski.

Na konferencji nazwałem go nawet polskim Kittelem. Myślę, że na płaskich wyścigach “Dąbek” może powalczyć z najlepszymi w Polsce. W Hiszpanii Konrad nie miał tak naprawdę gdzie pokazać swoich umiejętności, ponieważ nie było tak płasko jak się wydawało.

Jak ma wyglądać współpraca z Copernicusem?

Jesteśmy bardzo blisko z Michałem Kwiatkowskim i dlatego łatwo nam było zdecydować się na współpracę. Jesteśmy głównym sponsorem tego projektu. Będziemy chcieli wyłapywać kolarskie perełki z tej akademii, ale jesteśmy także otwarci na innych młodych i zdolnych. Takich inicjatyw nam w Polsce brakuje. Ja wolę dać kontrakt trzem młodym kolarzom, a nie ściągać za te same pieniądze kogoś, kto najlepsze lata ma za sobą. Nie jestem przeciwny takim zawodnikom, ale jeśli na przykład do 30. roku życia nie osiągnie się pewnego pułapu, to trzeba zdecydować co dalej.

Patrząc przez pryzmat tych kilku miesięcy, taki prezes jak Piotr Bieliński to skarb.

Ja znam Piotra Bielińskiego już długi czas i można powiedzieć, że się przyjaźnimy. On sam jest bardzo związany ze sportem i to się przekłada na funkcjonowanie drużyny. Poza tym dużą rolę przykłada na przykład od nauki języków, co pomoże chłopakom w funkcjonowaniu także w sferze medialnej. Prezes nie rzuca słów na wiatr i myślę, że uda nam się doprowadzić zespół do występu w którymś z Wielkich Tourów. Życie zweryfikuje nasze marzenia. Ważne, że chcemy próbować.

Ma pan jako dyrektor sportowy jakieś konkretne cele?

Nie chcę dzielić skóry na niedźwiedziu i mówić, że wygram jakiś konkretny wyścig. Mam duże doświadczenie, znam Sobótkę, Grody czy Małopolski. Ja ze swojej strony wykażę maksimum sprytu i przebiegłości – oczywiście grając fair. Będę liczył na dobrą nogę i kondycję fizyczną tych młodych zawodników. Jeśli połączymy obie te rzeczy to może uda nam się coś zrobić. Jednak do wszystkiego chcemy podchodzić z dystansem. Na triumfy mamy jeszcze czas.

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia.

Rozmawiał Arek Waluga

Foto: Szymon Gruchalski (ActiveJet Team)